Żona Wierietielnego nie boi się Kowalczyk
Mieszkający w Wałbrzychu Aleksander Wierietielny, trener dwukrotnej mistrzyni świata w biegach narciarskich Justyny Kowalczyk, z racji obowiązków jest gościem w domu. Jego żona, Barbara Piątkowska (zachowała nazwisko panieńskie), po latach nauczyła się radzić sobie z nieustannymi rozstaniami. Dumna z męża nie jest zazdrosna o jego podopieczną.
- Kowalczyk siódma w sprincie w Otepaeae
- Kowalczyk: W Vancouver będę biegać szybko
- Kowalczyk pokonuje 70 km dziennie
- Justyna Kowalczyk nie dała rywalkom szans!
- Zwycięstwo okupione zmęczeniem i bólem
- Kowalczyk: Jestem mocna jak nigdy
- Mróz sprzymierzeńcem Justyny Kowalczyk
- Kowalczyk trzecia w sprincie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W rozmowie z PAP Piątkowska przyznała, że często znajomi zadają jej pytanie, jak patrzy na problem długiej rozłąki, czy nie odczuwa zazdrości, że jej mąż prawie nie rozstaje się z Justyną Kowalczyk.
"Nic z tych rzeczy! - powiedziała z uśmiechem. - Jak mnie pytają, odpowiadam: dajcie mi spokój, Aleksander robi swoje, a ja swoje. Mąż dba o rodzinę i troszczy się o nas, chociaż jesteśmy razem rzadko. Czuję, jak bardzo mu na mnie i córce zależy. Nauczyłam się jednak, że często muszę liczyć tylko na siebie, np. gdy zepsuje się samochód, a mąż jest w tym czasie daleko".
Jak zaznaczyła, gdy była młodsza, lepiej sobie radziła z rozłąką i tak bardzo jej nie doskwierała.
"Powtarzałam za koleżankami, że +widziały gały, co brały+. Wychodząc za mąż miałam pełną świadomość tego, co może mnie czekać w sportowym związku. Ale nie było mi łatwo wtedy i nie jest mi łatwo teraz, kiedy Aleksander około 300 dni w roku spędza poza domem. Czasami się irytuję, ale pogodziłam się z losem" - dodała.
Doc. dr Barbara Piątkowska, prorektor ds. nauki, dydaktyki i spraw studenckich w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu, zdaje sobie sprawę, że mąż nie może żyć bez pracy.
"Taki już jest i szanuję go za to. Jestem dumna z jego sukcesów. Niedawno obiecał, że wyłączy komórkę na cztery dni, ale wytrwał w tym postanowieniu tylko jeden dzień. No i co można z tym zrobić? Ważne jest, że praca zawodowa wypełnia mi wiele czasu. Marzę o tym, byśmy kiedyś wyjechali gdzieś razem, chociaż na krótko, by mąż oderwał się od pracy, która jest jego żywiołem. Może kiedyś to się uda?" - westchnęła.
Aleksandra Wierietielnego poznała 4 grudnia 1979 roku, w dniu swoich imienin, w polskiej ambasadzie w Moskwie. Do stolicy Rosji przyjechała na studia doktoranckie jako magister pedagogiki poznańskiej filli AWF w Gorzowie Wielkopolskim.
czytaj dalej










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!