Dziennik.plSport

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

Vancouver - marihuana friendly city

2010-02-02 | Ostatnia aktualizacja: 21:30 | Komentarze: 0 | skomentuj

Tegoroczna zimowa olimpiada będzie wyjątkowa. Z jednej strony zapowiadana jest bardzo restrykcyjna akcja antydopingowa. A z drugiej… Vancouver to wyjątkowe miasto, najbardziej tolerancyjne dla miękkich narkotyków w historii igrzysk. To "marihuana friendly city" - precyzują Kanadyjczycy.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Formalnie palenie marihuany jest w Kanadzie zabronione. Ale w rzeczywistości panuje niemal powszechne przyzwolenie na stosowanie tego typu używek, szczególnie na zachodzie kraju. Nawet wśród polityków i służb mundurowych. "Nasi funkcjonariusze są wyjątkowo dyskretni i tolerancyjni wobec Kanadyjczyków palących marihuanę, i to się nie zmieni. Jednak naszym zadaniem podczas igrzysk będzie między innymi pouczanie obcokrajowców, że tego typu rozrywka jest formalnie w naszym kraju zabroniona" - mówi wprost Lindsay Houghton z departamentu policji w Vancouver.

MKOl obawia się, że atmosfera miasta i jego specyficzna kultura sprawią, że wielu sportowców będzie miało problem podczas kontroli antydopingowej. "W minionym roku w Kanadzie najczęściej karaliśmy zawodników właśnie za obecność zakazanej, psychoaktywnej substancji THC w organizmie, czyli de facto palenie marihuany. To była ponad połowa przypadków" - mówi Neil MacKenzie ze służb antydopingowych.

Niektórzy mieszkańcy Vancouver nazywają swoje miasto "Van Amsterdam", a olimpiadę - "Vansterdam 2010". Rekordy popularności bije koszulka z takim napisem, na której widać również osobnika palącego marihuanę, wydmuchującego dym w kształcie olimpijskich kół. Jeden z najbardziej znanych lokalnych aktywistów Neil Magnuson planuje nawet otworzenie wystawy o nazwie "Cannalympics" (połączenie słów "cannabis" oznaczającego liść marihuany oraz "olympics") w znanej w całym Vancouver galerii sztuki. Wystawie mają towarzyszyć konkursy i zawody sportowe, z wiadomym wszystkim motywem przewodnim. Znajomy Magnusona, Marc Emery, przewodniczący Partii Marihuany, jest właścicielem sklepu z używkami (w Vancouver nie ma coffee shopów znanych z Amsterdamu, ale są miejsca, gdzie można palić marihuanę bez obawy o konsekwencje - tzw. consumption lounges). Zaprasza wszystkich, sportowców też.

Twierdzi, że na pewno jakiś zawodnik się trafi. Bo choć MKOl drastycznie podniósł standardy antydopingowe, to wciąż badane na obecność niedozwolonych substancji będą organizmy głównie tych sportowców, którzy w danej konkurencji zajmą czołowe miejsca oraz dodatkowo dwie losowo wybrane osoby. Więc teoretycznie, jeśli ktoś przyjechał do Vancouver jako outsider, ma dużą szansę, że nie zostanie na niczym przyłapany.

czytaj dalej

Daniel Rupiński
Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«