Dziennik.plSport

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

Małysz prosi: Dmuchajcie w telewizory

2010-02-07 | Ostatnia aktualizacja: 21:33 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Nigdy nie zawiodłem się na polskich kibicach" - przyznał Adam Małysz w czasie uroczystości ślubowania przed igrzyskami. Jest pewien, że i tak samo będzie w Vancouver. Ma tylko jedną prośbę do swoich fanów - aby w trakcie transmisji jego skoków dmuchali w telewizory.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Podstawą dobrego wyniku jest oczywiście wysoka forma, a ta - jak ocenił - "idzie w górę". Potrzebne jest też szczęście i ... pomoc kibiców. "Wiem, że tysiące moich fanów oglądać będą konkursy skoków narciarskich w kraju, więc proszę, by mocno dmuchali w telewizory" - powiedział Adam Małysz w Centrum Olimpijskim w Warszawie.

Orzeł z Wisły marzy, by warunki atmosferyczne były sprawiedliwe dla wszystkich, a "trzynastka" przyniosła mu szczęście - upragniony medal, najlepiej złoty.

12 lutego kwalifikacjami do konkursu na normalnej skoczni zainauguruje w Vancouver swój czwarty olimpijski występ. "Nie mam uprzedzeń do trzynastki, więc trzynastego lutego... Wiem, co chcieliby teraz usłyszeć kibice, abym powiedział, że zdobędę złoty medal. Ale to nie jest takie proste. Mam w domowej galerii dwa medale olimpijskie, srebrny i brązowy, więc dobrze by było, aby przed zakończeniem kariery trafił tam jeszcze jeden. Najlepiej oczywiście złoty, to jest moje marzenie" - zaznaczył.

Dodał też, że po tych igrzyskach nie zamierza jeszcze zakończyć skakania, bo nie chce robić przykrości swoim wielbicielom. "Jak się dowiedzieli z jakiegoś portalu, że gdzieś tam wspomniałem iż trzeba myśleć o zakończeniu kariery, to w Zakopanem na kolanach prosili, bym tego nie robił".

Pytany, czy nie chce pełnić funkcji chorążego podczas ceremonii otwarcia igrzysk, powiedział, że jest to niemożliwe. "Dwunastego lutego jest otwarcie, a następnego dnia mam konkurs. Zbyt długo trwa oczekiwanie przed defiladą i w ogóle uroczystość jest długa. Tylko raz, w 1998 roku w Nagano, zdecydowałem się uczestniczyć w ceremonii otwarcia. W Vancouver trzeba się wyspać, bo konkurs jest przed południem. Ale nie narzekam, pasuje mi ta pora. Wstaję zazwyczaj codziennie o siódmej, siódmej trzydzieści".

Czytaj dalej >>>

Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«