Małysz prosi: Dmuchajcie w telewizory
"Nigdy nie zawiodłem się na polskich kibicach" - przyznał Adam Małysz w czasie uroczystości ślubowania przed igrzyskami. Jest pewien, że i tak samo będzie w Vancouver. Ma tylko jedną prośbę do swoich fanów - aby w trakcie transmisji jego skoków dmuchali w telewizory.
- Małysz: Poranne konkursy moim atutem
- Skoczek uderzył w ścianę i złamał palec
- Polskiemu łyżwiarzowi pomoże doping mamy
- Małysz nie będzie skakał. Ma zastępcę
- Małysz wciąż nie może wskoczyć na podium
- Małysz gotowy do walki o medale
- Małysz: Żona Kuettela bardziej kibicuje mi
- Małysz: Jeśli jestem wariatem, to umiarkowanym
- Małysz 5. na drugim treningu w Niemczech
- Panczenista chorążym naszych olimpijczyków
- Świetny Małysz! Lepszy był tylko Ammann
- Miętus wskoczył na dwudzieste miejsce
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podstawą dobrego wyniku jest oczywiście wysoka forma, a ta - jak ocenił - "idzie w górę". Potrzebne jest też szczęście i ... pomoc kibiców. "Wiem, że tysiące moich fanów oglądać będą konkursy skoków narciarskich w kraju, więc proszę, by mocno dmuchali w telewizory" - powiedział Adam Małysz w Centrum Olimpijskim w Warszawie.
Orzeł z Wisły marzy, by warunki atmosferyczne były sprawiedliwe dla wszystkich, a "trzynastka" przyniosła mu szczęście - upragniony medal, najlepiej złoty.
12 lutego kwalifikacjami do konkursu na normalnej skoczni zainauguruje w Vancouver swój czwarty olimpijski występ. "Nie mam uprzedzeń do trzynastki, więc trzynastego lutego... Wiem, co chcieliby teraz usłyszeć kibice, abym powiedział, że zdobędę złoty medal. Ale to nie jest takie proste. Mam w domowej galerii dwa medale olimpijskie, srebrny i brązowy, więc dobrze by było, aby przed zakończeniem kariery trafił tam jeszcze jeden. Najlepiej oczywiście złoty, to jest moje marzenie" - zaznaczył.
Dodał też, że po tych igrzyskach nie zamierza jeszcze zakończyć skakania, bo nie chce robić przykrości swoim wielbicielom. "Jak się dowiedzieli z jakiegoś portalu, że gdzieś tam wspomniałem iż trzeba myśleć o zakończeniu kariery, to w Zakopanem na kolanach prosili, bym tego nie robił".
Pytany, czy nie chce pełnić funkcji chorążego podczas ceremonii otwarcia igrzysk, powiedział, że jest to niemożliwe. "Dwunastego lutego jest otwarcie, a następnego dnia mam konkurs. Zbyt długo trwa oczekiwanie przed defiladą i w ogóle uroczystość jest długa. Tylko raz, w 1998 roku w Nagano, zdecydowałem się uczestniczyć w ceremonii otwarcia. W Vancouver trzeba się wyspać, bo konkurs jest przed południem. Ale nie narzekam, pasuje mi ta pora. Wstaję zazwyczaj codziennie o siódmej, siódmej trzydzieści".
Czytaj dalej >>>
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!