Sprawa dopingu w prokuraturze?
Sprawą dopingu Kornelii Marek może się zająć prokuratura. Stanie się tak jednak tylko wówczas, gdy uzna, że EPO mogło zagrozić zdrowiu lub życiu biegaczki. "Kornelia Marek ukarała się już sama. Rzecz w tym, żeby ukarać tych prawdziwych sprawców i na zawsze usunąć ich ze sportu" - powiedział Piotr Nurowski, przewodniczący PKOl.
- Ciężkie kary dla Kornelii Marek
- Komisja wyśledzi, kto dał doping Marek
- Tajner o Marek: Nie będę ferował wyroków
- Oto burzliwa historia dopingu
- Kowalczyk poza dopingowym podejrzeniem
- Afera dopingowa. Marek przerywa milczenie
- Kolejne osoby przed komisją w sprawie Marek
- Marek stawiła się przed komisją dyscyplinarną
- Marek zawieszona, lekarz wyleciał
- Nurowski: Powiesić lekarza na rynku!
- Doping Marek. Trener kadry załamany
- To już pewne. Polka była na dopingu
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Okazuje się, że nie jest to takie proste. Prokuratura Okręgowa w Katowicach (Marek trenuje tam w klubie AZS AWF) na razie nie widzi podstaw do podjęcia postępowania z urzędu ani do przeprowadzenia czynności sprawdzających. "Nie wykluczam jednak, że w przypadku pojawienia się nowych okoliczności takie postępowanie zostanie podjęte" - mówi DGP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.
PZN wierzy w komisję
Za takie okoliczności mogłoby zostać uznane narażenie zawodniczki na bezpośrednią groźbę utraty zdrowia lub życia. Zdaniem specjalistów stosowanie EPO może stanowić taką groźbę, a w przeszłości było już kilkanaście przypadków śmiertelnych wśród kolarzy. Dla prokuratury to jednak na razie za mało.
Oczywiście postępowanie zostałoby wszczęte z urzędu w przypadku skierowania zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Polski Związek Narciarski (PZN). Marek nie przyznaje się do świadomego stosowania dopingu, utrzymuje natomiast, że jedyne zastrzyki, jakie przyjmowała, podawał jej fizjoterapeuta kadry Witalij Trypolski, który także twierdzi, że jest niewinny. Związek na razie nie zamierza szukać wyjaśnienia afery z pomocą prokuratorów. "Nie ma takiej potrzeby, wierzę, że komisja dyscyplinarna, której skład wybrany zostanie w poniedziałek, znajdzie sprawcę tego czynu. Trzeba czekać" - wyjaśnia sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła, który jednocześnie zapewnia o wielkiej determinacji związku w rozwikłaniu tej sprawy.
czytaj dalej





























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!