Tajner o Marek: Nie będę ferował wyroków
Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner przeciwny jest ferowaniu jakichkolwiek wyroków, w związku ze sprawą stosowania w Vancouver przez Kornelię Marek dopingu, do czasu wyjaśnienia wszystkich możliwych okoliczności.
- Marek stawiła się przed komisją dyscyplinarną
- Kowalczyk poza dopingowym podejrzeniem
- Sprawa dopingu w prokuraturze?
- Marek zawieszona, lekarz wyleciał
- Afera dopingowa. Marek przerywa milczenie
- Kolejne osoby przed komisją w sprawie Marek
- Lekarz: Nie podawałem Kornelii EPO
- Komisja wyśledzi, kto dał doping Marek
- Oto burzliwa historia dopingu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W poniedziałek zarząd PZN powołał specjalną Komisję Dyscyplinarną, która ma przeprowadzić "śledztwo". Postanowił też rozwiązać umowę z fizjoterapeutą Ukraińcem Witalijem Trypolskim, który był w sztabie szkoleniowym kadry biegaczy.
Pytany przez PAP czy nie jest to ukaranie tej osoby jeszcze przed rozpoczęciem pracy komisji, która miała z nią rozmawiać, odpowiedział:
"Absolutnie nie ma mowy o żadnej karze. Po każdym sezonie, z jednymi osobami przedłużamy umowy na następny, a z innymi kończymy współpracę. I tak jest w przypadku Trypolskiego, któremu wygasa ona z początkiem czerwca. Ponieważ członkowie zarządu utracili zaufanie do ukraińskiego fizjoterapeuty, postanowili nie przedłużać umowy, a obowiązującą rozwiązać z miesięcznym wypowiedzeniem".
Jak dodał prezes, pierwszy kontrakt z Trypolskim związek zawarł 15 czerwca 2005 roku. Według Tajnera zapewnił on jego, że jest gotów do stawienia się przed Komisją Dyscyplinarną, i to może już w środę. Na jej pierwsze posiedzenie ma przyjechać też Kornelia Marek.
"Z chwilą powołania przez zarząd komisji, chcę wyłączyć się z tego szumu, głównie medialnego, i poczekać, aż to ciało przedłoży nam wyniki swojej pracy. Do tego czasu nie będę ferował wyroków" - zaznaczył prezes.
Podkreślił też, że historia polskiego sportu zna przypadki, kiedy "skazano" już pewne osoby, ale potem zabrakło powszechnej wiadomości, że były one niewinne.
"Nie chcę tu przytaczać nazwisk osób, które zostały +skazane na śmierć+ czy +ukrzyżowne+, jednak gdy ich oczyszczono z zarzutów, trudno było już to wszystko +odkręcić+. Zostawmy więc na boku emocje. Do tej przykrej sprawy trzeba podejść spokojnie, rozważnie, z całą powagą i próbować wyjaśnić ją do końca, od a do z" - powiedział PAP Tajner.
Przyznał też, że Komisja Dyscyplinarna nie jest sejmową Komisją Śledczą, nie może też prowadzić przesłuchań tak jak prokuratura i nie zastąpi tego organu.
Czy PZN odda sprawę do prokuratury? "Jeśli będą takie podstawy, być może, ale polskie prawo nie przewiduje karania za robienie zastrzyków, nawet jeśli został podany niedozwolony środek. Dopiero w projekcie nowej ustawy jest zapis, aby taki czyn był kwalifikowany jako przestępstwo" - odpowiedział prezes.
Pierwsze posiedzenie Komisji Dyscyplinarnej odbędzie się w środę w Krakowie.
Badanie antydopingowe Kornelii Marek, które przeprowadzono po biegu sztafetowym 4x5 km, dało wynik pozytywny. 12 marca, na żądanie zawodniczki, w olimpijskim laboratorium w Richmond rozpoczęła się analiza próbki B. 16 marca MKOl potwierdził obecność niedozwolonej substancji w organizmie Polki. (PAP)










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!