Kruczek mógł zginąć w drodze do Liberca
Podróż polskiej ekipy do Liberca na mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym mogła skończyć się tragicznie. Samochód prowadzony przez Łukasza Kruczka, który wiózł mieszkających w Beskidach skoczków - Stefana Hulę i Rafała Śliża, wpadł na czeskiej drodze w głęboką dziurę.
- Pierwsza próba sił naszych skoczków
- Kamil Stoch czwartym skoczkiem świata!
- Małysz: Będę walczył o medal
- Małysz skoczył najdalej!
- Małysz zrezygnował ze skakania
- Adam Małysz: Mówi się trudno
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To było na ślimaku między autostradami. Doturlaliśmy się do położonej jakieś 100 metrów dalej stacji benzynowej" opowiadał Kruczek.
Dzięki temu, że na krętym odcinku trasy jechał powoli, nic poważnego się nie stało i cała sytuacja na szczęście skończyła się na strachu i opóźnieniu. Po zatrzymaniu okazało
się, że z jednej opony ucieka powietrze. Pogiętą felgę przedniego prawego koła Polacy prowizorycznie wyklepali za pomocą pożyczonego od austriackiego kierowcy ciężarówki młotka.
Druga z uszkodzonych obręczy okazała się na tyle szczelna, że nie trzeba było jej naprawiać. Dalsza część podróży odbywała się jednak w ślimaczym tempie. Choć do celu zostało około
100 kilometrów, przejechanie tego odcinka w trudnych warunkach i z uszkodzonym kołem zajęło sporo czasu.
Przez to Polacy, którzy wyruszyli z kraju około godziny 14, na miejscu byli dopiero 6 godzin później.
Jeszcze później, dopiero pół godziny przed północą, do Liberca dotarł Adam Małysz. Podróżujący wspólnie ze swoim trenerem Hannu Lepistoe skoczek nie miał po drodze żadnych niebezpiecznych przygód, ale wyruszył na mistrzostwa kilka godzin po głównej części naszej reprezentacji z powodu treningu, jaki zaliczył jeszcze po południu w Szczyrku.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!