Adam Małysz skacze na... quadzie
Adam Małysz wciąż skacze. Tyle że teraz na leśnych wybojach w swoim superszybkim quadzie. Jazda potężnym czterokołowcem to świetna zabawa i sposób na zrelaksowanie, lecz dla myślącego o medalu igrzysk olimpijskich Małysza jest również formą treningu.
- Adam Małysz trenuje w Zakopanem
- Małysz: Stawiam wszystko na jedną kartę
- Koniec skoczni im. Adama Małysza w Wiśle?
- Adam Małysz już trenuje pod okiem Lepistoe
- Próbowali dogonić Małysza... szybowcem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Światła błyskają między drzewami. Warkot narasta, a po chwili zza nierówności terenu wyskakuje wysoko w powietrze niezwykły pojazd. Czyżby w Wiśle pojawiło się UFO? Nie, to ubrana w niebiesko-czarny skafander Adam Małysz relaksujący się za kierownicą quada. Jego warta około 35 tysięcy złotych maszyna ma silnik o pojemności prawie 700 cm sześciennych i mocy około 50 KM. Jak szybko można nią pojechać?
"Dokładnie nie wiem. To maszyna do jeżdżenia po torach wyścigowych, więc nie ma licznika. Myślę, że można go rozpędzić do 170 kilometrów na godzinę" - opowiada Faktowi czterokrotny mistrz świata w skokach narciarskich, który jednak tak szybko jeszcze swoją "zabawką" nie pędził. "Nie mam gdzie. Taką prędkość można osiągnąć tylko na torze. Ja staram się unikać szlaków, a jeżdżę głównie po szutrowych drogach, gdzie jest w miarę bezpiecznie. Mógłbym poruszać się nim po asfalcie, ale to żadna frajda".










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!