Jak tak dalej pójdzie, to zawody w skokach narciarskich zaliczane obecnie do letniej Grand Prix spokojnie będzie można dołączyć do programy rozgrywanego zimą Pucharu Świata. Tegoroczna edycja cyklu skoków na igielicie letnia jest tylko z nazwy.

W niemieckim Hinterzarten, gdzie dziś zaczyna się sezon, od tygodnia bez przerwy leje. Rozkochani w skokach narciarskich miejscowi więcej niż o swoim ulubionym sporcie dyskutują o grożącej okolicy powodzi. A w Courchevel, gdzie po weekendzie przenoszą się skoczkowie, pada śnieg...

"Przyjazd tu był błędem" - śmieje się trener polskiej reprezentacji Hannu Lepistoe. "W Finlandii trwa niespodziewanie piękne lato. Temperatura około 30 stopni, słońce" - opowiada podwijając rękaw kurtki i ciepłej bluzy, by pokazać opaleniznę.

Brązowa skóra to nie jedyna rzecz, jaką chwali się Fin. Z testów wynika, że jego zawodnicy zrobili w ciągu roku spore postępy i ma to być widać na skoczni. Rok temu w pierwszym występie pod jego wodzą Polacy zajęli w konkursie drużynowym piąte miejsce. "Powtórzenie tamtego wyniku to plan minimum. Oczekuję jednak poprawy" - mówi DZIENNIKOWI Lepistoe.

Zdaniem doświadczonego szkoleniowca naszą reprezentację stać nawet na miejsce na podium. "Najmocniejszą drużynę mają zdecydowanie Austriacy" -twierdzi. "Podobny poziom prezentują Norwegowie, ale oni na pierwsze konkursy przysłali juniorów. O trzecie miejsce w tym sezonie rywalizować będą Finowie oraz Rosjanie, którzy zrobili olbrzymi postęp. Pozostałe drużyny - my, Niemcy, Japończycy i Szwajcarzy to ta sama klasa, więc uważam, że w walce o trzecie miejsce wcale nie stoimy na straconej pozycji" - dodał.

Realizacja jego ambitnych założeń nie będzie jednak łatwa. Oprócz niezawodnego Adama Małysza w dzisiejszym konkursie drużynowym, podobnie jak w rozegranych w piątek po południu kwalifikacjach do niedzielnego konkursu indywidualnego, wystartują nieprzewidywalni Kamil Stoch, Piotr Żyła i młodziutki Maciej Kot.

"Adam jest w dobrej formie. Maciek wyróżnia się spośród nowych zawodników pierwszej reprezentacji. Na niektórych treningach skakał nawet dalej od Kamila, lecz nie chcę wywierać na nim presji. Choćby z racji różnych rozbiegów próbne skoki nie są miarodajne. Kamil prezentuje się zdecydowanie stabilniej i to on jest w drużynie zawodnikiem numer dwa" - komentuje swoich zawodników Lepistoe.

Niezależnie od wydarzeń na skoczni nasza ekipa udanie rozpoczęła sezon. W rozegranym przed pierwszymi oficjalnymi skokami meczu drużyna złożona z trenerów skoków zremisowała z profesjonalnymi piłkarzami 5:5, a jednego z goli strzelił asystent Lepistoe, Łukasz Kruczek. Oprócz niego na boisko wybiegli drugi asystent Fina Zbigniew Klimowski i nowy serwismen kadry Maciej Maciusiak.

Ich szef ograniczył się do podawania piłek podczas rozgrzewki i oceny biegających po boisku kolegów. "Mika Kojonkoski gra całkiem nieźle, za to Wolfi Steiert jest słaby technicznie" - nie owijał w bawełnę Lepistoe.

Mimo to niewiele brakło, by prowadzone przez słynnego niemieckiego arbitra Markusa Merka spotkanie skończyło się sensacją. Choć w drużynie rywali znaleźli się m.in. Karl-Heinz Riedle, mistrz świata z 1990 roku i Hansi Müller, wicemistrz z 1982 roku, trenerzy niespodziewanie prowadzili z nimi już 4:1. "Zabiegali nas po zmianach w drugiej połowie" - podsumował Łukasz Kruczek.