Adam Małysz bawił się z... lwami
Po zajęciu pierwszego miejsca w zawodach Letniego Grand Prix w Zakopanem Adam Małysz traci do prowadzącego Tomasa Morgensterna 40 punktów. Ale wzbogacił się o zupełnie nowe doświadczenie. Nauczył się bowiem, jak działać kojąco na lwy - pisze DZIENNIK.
- Małysz: To mogło mi się tylko wyśnić
- Adam Małysz nie leci na konkursy do Hakuby
- Adam Małysz zgubił pieniądze
- Małysz będzie kreatorem mody
- Jan Mazoch wrócił na skocznię
- Adam Małysz zostaje w Wiśle
- Małysz chciał pomóc w budowie skoczni
- Rafał Śliż skoczył najdalej w Hakubie
- Adam Małysz będzie skakać pod dachem
- Halny przeszkadza Adamowi Małyszowi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podczas jednej z konferencji polski skoczek wkroczył na salę z małym lwem na rękach. Za nim podążał drugi zwierzak. Drapieżniki, które miały promować jednego ze sponsorów, zostały przywiezione z Czech. Stamtąd też pochodziły lwy, które wystąpiły w filmie "Quo Vadis".
W sobotę w głównej roli wystąpił najlepszy polski skoczek. W obecności 11 tysięcy kibiców stanął na najwyższym stopniu. Ale zwycięstwo nie przyszło mu łatwo. W pierwszej rundzie Wolfgang Loitzl wylądował aż na 138 metrze, a lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Tomas Morgenstern na 137. Jednak Małysz zaskoczył wszystkich, uzyskując 139,5 metra - pisze DZIENNIK.
"Po przerwie technicznej pojawił się lekki wiaterek z przodu. Przy skokach to znaczy naprawdę wiele. Dlatego czołówka miała lepsze warunki od skaczących wcześniej zawodników. W drugiej serii wiatr już tak nam nie pomagał. Trzeba było po prostu daleko skakać" - opowiadał wyraźnie zadowolony Polak.
W drugiej rundzie Małyszowi dorównał jedynie Austriak Morgenstern. Obaj uzyskali 133,5 metra, ale to nasz zawodnik został zwycięzcą. Kibice w Zakopanem oszaleli ze szczęścia. "Inni skoczkowie przychodzili do mnie, mówiąc, że oni też chcieliby mieć taką publiczność w swoich krajach. I żeby była taka zabawa" - mówił Małysz.
"Głośna muzyka, która leci z olbrzymich głośników, na pewno mi nie przeszkadza. Ona wręcz mobilizuje do dłuższych skoków. Słyszę ją, jak siedzę w szatni, i mimo to potrafię się skoncentrować. Lubię, jak ta cała buda się kołysze" - dodaje nasz mistrz.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!