Norwegowie zdobyli aż 20 medali (8 złotych, 6 srebrnych i 6 brązowych), o połowę więcej od drugich w klasyfikacji Austriaków (7-2-1). Polska, z dwoma srebrnymi i dwoma brązowymi krążkami, zajęła ósme miejsce ex aequo z Rosją.

Justyna Kowalczyk, która dwa lata temu w czeskim Libercu zdobyła dwa złote medale i jeden brązowy, tym razem musiała zadowolić dwoma srebrnymi i brązowym. Brąz w Oslo dołożył jeszcze kończący karierę Adam Małysz.

Największą gwiazdą mistrzostw była Bjoergen, zdobywczyni pięciu medali - czterech złotych i jednego srebrnego. Northug wywalczył również pięć krążków - trzy złote i dwa srebrny. Złoto zabrał mu w sprincie Szwed Marcus Hellner, a w sprincie drużynowym - rewelacyjni Kanadyjczycy Devon Kershav i Alex Harvey.

W skokach na trzynaście możliwych do zdobycia medali siedem przypadło reprezentantom Austrii. Wygrali oba konkursy drużynowe i oba indywidualne. Ze złotem wyjechała z Oslo także Daniela Iraschko. Z kolei w kombinacji norweskiej dominowali zawodnicy Niemiec i Austrii.

Imprezę pochwalił prezydent Międzynarodowej Federacji Narciarskiej Szwajcar Gian Franco Kasper. "Wiedzieliśmy, że Norwegowie potrafią zorganizować zawody na wysokim poziomie, ale nie przypuszczaliśmy, że rywalizacji towarzyszyć będą tak wielkie tłumy" - powiedział Kasper.

Organizatorzy sprzedali 275 tys. biletów, a ponadto 300 tys. fanów narciarstwa oglądało rywalizację na trasie za darmo, korzystając z wolnego wstępu. W ceremoniach wręczenia medali na placu uniwersyteckim brało udział łącznie 650 tys. osób. (PAP)

jej/ af/