W środę polska ekipa wyjeżdża do Engelbergu, gdzie odbędą się kolejne zawody PŚ. Po drodze nasi wstąpią na treningi do Ramsau. Tam Stoch ma się „naprawić”, czyli wrócić do dyspozycji z początku sezonu.

"Obecnie skacze na 80 procent swoich możliwości. Potrzeba mu tych 20, żeby rywalizować o czołowe lokaty. W Ramsau chcemy oddać kilka, kilkanaście skoków i popracować nad błędami oraz stabilizacją" - mówi  "Faktowi" Kruczek. "Skoki Kamila są jeszcze zbyt sztywne. Przed ostatnią próbą w Harrachovie dostał od nas zielone światło i tchnął w wyjście z progu więcej życia. Ale to jeszcze nie optimum. Musimy doprowadzić do stanu, w którym nie musi kontrolować punkt po punkcie każdego elementu skoku, tylko odepchnąć się z belki i zrobić swoje. Wtedy wróci w okolice podium, tam gdzie jest jego miejsce" - obiecuje trener kadry.

"Wszystko idzie w dobrym kierunku. Udało się wyeliminować błędy z Lillehammer,celem jest ustabilizowanie tych skoków, żeby były powtarzalne. Później będziemy pracować nad ich ulepszaniem" -zapowiada sam Stoch, który mimo problemów w ostatnich konkursach utrzymał 7. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ.

>>>Czytaj także: Szykuje się czystka w Jagiellonii