"To lato było dla mnie i całej ekipy naprawdę bardzo udane. Cieszy to tym bardziej, że stanowiło jedną, wielką niewiadomą - przyszedł nowy trener, wprowadził nowe elementy szkolenia, więc mogło być różnie" - ocenił w rozmowie z PAP Kot, który triumfował w klasyfikacji generalnej LGP. Trzeci był w niej Kamil Stoch, a 13. Dawid Kubacki.

Kot podkreślił, że austriacki trener, który pod koniec marca został wybrany na opiekuna polskiej kadry, miał wielki udział w jego letnich zwycięstwach.

"Znalazł nowy pomysł na moje skakanie. Jasno określił, jak powinien wyglądać skok idealny, a ja wtedy dopiero wyraźnie zobaczyłem to, co trzeba jeszcze poprawić. U mnie np. sporo zmieniło się w odbiciu, co moim zdaniem, stanowiło klucz do dobrego wyniku" - analizował.

Zakopiańczyk przyznał, że mimo wyraźnego postępu w dalszym ciągu daleko mu do ideału.

"Chciałbym chociaż zbliżyć się do perfekcji. Bardzo mi w tym pomaga podejście trenera, który nawet po najlepszym skoku nie mówi, że jest super, ale koncentruje się na tym, co jeszcze szwankuje i wskazuje błąd, który natychmiast staram się skorygować" - wspomniał.

Poproszony o porównanie treningów prowadzonych przez Horngachera i jego poprzednika Łukasza Kruczka powiedział, że różnice są spore.

"Przedtem trenowaliśmy sześć dni w tygodniu, teraz pięć, ale zdecydowanie intensywniej. Stąd też bardzo duży nacisk kładziony jest na weekendową regenerację organizmu" - rozpoczął wyliczanie różnic.

Kolejną nowością jest cotygodniowy test na platformie dynamometrycznej. "Przeprowadzamy go w każdy poniedziałek. To doskonały pomysł, ponieważ określone w ten sposób parametry pokazują naszą gotowość do kolejnych treningów, a także to czy, właściwie odpoczęliśmy i co należy skorygować w kolejnym cyklu" - wyjaśnił Kot.

Według niego austriacki szkoleniowiec ma także inne spojrzenie na pracę w siłowni.

"Jest kilka nowych ćwiczeń, a te, które robiliśmy od lat, wykonujemy w inny sposób. Trudno to określić słowami, ale technika jest inna i chociaż na początku sprawiała mi sporo trudności, to teraz przynosi oczekiwane efekty" - zauważył.

Duży nacisk Horngacher kładzie na regenerację. Na czym ona polega? "Przede wszystkim na unikaniu zbędnej aktywności fizycznej. Trener mocno też naciska, żeby zapomnieć o skakaniu, czyli np. miło spędzać czas z rodziną czy znajomymi, spacerować i po prostu cieszyć się wolnym" - dodał.

Skoczek postanowił, że będzie też kontynuował spotkania z psychologiem.

"Uważam, że stanowią one istotny element w przygotowaniu do kolejnego sezonu. Zwłaszcza na tym najwyższym poziomie rywalizacji ważne jest, żeby panować nad emocjami, które nam ciągle towarzyszą, jak to np. było po zmianie trenera czy skakaniu w żółtej koszulce lidera" - uzasadnił swoją decyzję.

Do tej pory nikomu, kto prezentował najwyższą formę w letnich konkursach, nie udało się odnieść porównywalnych sukcesów w sezonie zimowym. Czy Kot będzie pierwszym w historii, który dokona tej sztuki?

"Zima to osobny rozdział i nie wolno na fali tego letniego hurraoptymizmu stawiać sobie jakiś wielkich celów. Staram się nie +napalać+ na konkretne, wysokie wyniki, bo to może tylko zaszkodzić. Dawniej miałem pewne oczekiwania i głośno o nich mówiłem. Gdy nie wychodziło, to pojawiały się nerwy i traciłem pewność siebie. Tym razem najważniejsze będzie to, żeby dając z siebie wszystko osiągać zadowolenie z każdego konkursu, a wtedy myślę będą i wyniki" - powiedział.

Pierwsze zawody zimowego Pucharu Świata odbędą się w fińskim Kuusamo 24 i 25 listopada.

"Głód startowy oczywiście już jest, ale z drugiej strony wiem, że ten czas, który jeszcze pozostał, gra na naszą korzyść i trzeba go dobrze wykorzystać na poprawienie kilku rzeczy. No i w stu procentach przygotować sprzęt" - podkreślił.

Pytany o ten ostatni element powiedział, że rewolucji nie należy się spodziewać. "Nic co mogłoby zaskoczyć naszych przeciwników. Kilka udoskonaleń mamy i owszem, ale jakich - tego oczywiście nie mogę zdradzić. Powiem tylko, że sprzęt jest lepszy niż w zeszłym roku" - podsumował.

Na inauguracyjne konkursy PŚ, oprócz Kota, z Polaków udadzą się Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Klemens Murańka, Stefan Hula i Aleksander Zniszczoł.