„Pewnie, że chciałbym wygrać, natomiast z drugiej strony nie można mieć wszystkiego. Kraft zdecydowanie sobie zasłużył na wygranie. Nie mam ani żalu, ani pretensji. Ten sezon był dla mnie i dla całej drużyny wspaniały i uważam, że powinienem się z niego cieszyć, ale też wyciągnąć wnioski, bo kolejny może być też bardzo udany” – podkreślił dwukrotny mistrz olimpijski.

Stoch w zakończonym w niedzielę w Planicy sezonie po raz pierwszy w karierze wygrał Turniej Czterech Skoczni, a w mistrzostwach świata wraz z drużyną sięgnął po złoty medal. Po raz pierwszy w historii Polska triumfowała także w klasyfikacji Pucharu Narodów.

„To był sezon marzenie, chociaż pewnie pojawią się głosy, że indywidualnie mogło być lepiej. Teraz możemy się spokojnie przygotowywać do kolejnego sezonu. To pierwszy rok z nowym trenerem i zmienionym sztabem szkoleniowym, teraz jesteśmy też mądrzejsi o pewne doświadczenia” – zaznaczył.

Nie chciał jednak oceniać minionego sezonu cyferkami.

„Najbardziej chyba zapamiętam złoto drużyny w mistrzostwach świata. To był taki moment, na który czekałem i pracowałem z kolegami na to bardzo długo. Uważam, że to zostanie w naszej pamięci chyba do końca życia” - ocenił.

Ten rok zaostrzył apetyty na sezon olimpijski.

„Może w drużynie wyżej już poprzeczki nie możemy sobie zawiesić, ale to wcale nie oznacza, że teraz możemy osiąść na laurach i nic nie robić. Następny sezon będzie jeszcze trudniejszy pod tym względem, bo inne drużyny będą szukały – nie wiem, czy sprzętowo rozwiązań, ale na pewno będą się starały zrobić wszystko, by być jeszcze lepszym. My też musimy do tego dążyć, dlatego czeka nas pracowite lato” – podkreślił Stoch.

Dla niego ważne było także, że w żadnym momencie tego sezonu się nie poddał, a gdy pojawiał się jakikolwiek problem, od razu szukał rozwiązania.

„Ten sezon nauczył mnie, że zawsze trzeba wierzyć w to, że może być dobrze i nie można się poddawać” - zaznaczył.

Kryształową Kulę za zwycięstwo klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wywalczył Austriak Stefan Kraft. Drugi był Stoch, piąty Maciej Kot, a jedenasty Piotr Żyła.