Już przed meczem obu zespołów było wiadomo, że ostatnie miejsce w Dywizji 1A, oznaczające degradację, zajmą Ukraińcy, którzy przegrali dotychczas wszystkie cztery mecze.

Biało-czerwoni zaczęli spotkanie z Węgrami ofensywnie. W pierwszej tercji oddali 10 strzałów, rywale tylko sześć. Bramki jednak nie padły.

Na początku drugiej tercji podopieczni Jacka Płachty stworzyli w ciągu kilkudziesięciu sekund trzy znakomite sytuacje. Wówczas jeszcze się nie udało, ale w 26. minucie bramkarz rywali Bence Balizs w końcu skapitulował. Celnym strzałem popisał się doświadczony, 35-letni Krzysztof Zapała.

Jeszcze w tej samej minucie, zaledwie 49 sekund później, biało-czerwoni podwyższyli na 2:0. Mimo gry w osłabieniu zdołali przejąć krążek i po indywidualnej akcji wynik podwyższył Tomasz Malasiński. To dla niego druga bramka w turnieju, wcześniej strzelił gola Ukraińcom.

Węgrzy nie byli w stanie odpowiedzieć nawet jednym trafieniem. Wprawdzie w trzeciej tercji rzucili się ataku, oddali wówczas 12 strzałów (Polacy tylko pięć), ale w bramce znów bardzo dobrze spisywał się Przemysław Odrobny.

Ponad trzy minuty przed końcem spotkania Węgrzy wycofali swojego golkipera, grali wówczas w przewadze sześciu na czterech, jednak wynik do końca nie uległ zmianie.

Polacy na inaugurację przegrali z Koreą Południową 2:4, a następnie pokonali Ukrainę 2:1 i ulegli po dogrywce Kazachstanowi 0:1.

Dzięki czwartkowemu zwycięstwu mają siedem punktów i wciąż liczą się w walce o awans do elity (w przypadków Węgrów wiadomo już, że zajmą przedostatnie miejsce). Wieczorem w spotkaniu ważnym dla układu tabeli lider Korea Południowa zmierzy się z Austrią.

Piątkowe spotkanie Polaków z Austriakami rozpocznie się o godz. 16. Biało-czerwoni muszą wygrać i liczyć np. na porażkę Kazachstanu z Węgrami (ten mecz o godz. 12.30). Awans do elity wywalczą dwa zespoły.

Polska - Węgry 2:0 (0:0, 2:0, 0:0)
Bramki: Krzysztof Zapała (26), Tomasz Malasiński (26)
Strzały: Polska - 27; Węgry - 25
Kary: Polska - 14 minut; Węgry - 16 minut.