Odbyło się ono na wniosek Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), która uważa, że dyskwalifikacja biegaczki ustalona przez norweską konfederację sportu NIF w lutym jest zbyt krótka. Adwokat biegaczki Christian B. Hjort wyjaśnił na antenie kanału telewizji NRK, że FIS żąda kary w wysokość 16-20 miesięcy. "W takim przypadku start w zimowych igrzyskach olimpijskich w lutym przyszłego roku byłby wykluczony" - powiedział.

Decyzja CAS powinna zapaść według regulaminowego trybu w czasie do sześciu tygodni, lecz sekretarz generalny CAS Matthieu Reeb zapewnił, że w tym przypadku zostanie ogłoszona znacznie wcześniej.

Bierzemy pod uwagę plany startu Johaug w przyszłorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich i fakt, że ewentualne trzy miesiące przedłużenia kary dla tej konkretnej osoby wiążą się z poważnymi konsekwencjami związanymi z kontynuowaniem kariery. Werdykt może zostać wydany bardzo szybko, jeżeli wszystkie strony dojdą do porozumienia - podkreślił Reeb.

Sprawa mistrzyni olimpijskiej i świata rozpoczęła się podczas badania antydopingowego we wrześniu, kiedy wykryto u niej zakazany steryd clostebol będący składnikiem maści, którą otrzymała od lekarza reprezentacji na poparzone słońcem usta. Johaug tłumaczyła, że nie sprawdzała składu preparatu ponieważ ufała lekarzowi, którego decyzji według kontraktu z reprezentacją nie można kwestionować.

Jestem raczej zadowolona z tego przesłuchania - powiedziała Johaug po wyjściu z budynku CAS po swoim 40-minutowym wystąpieniu. Jej menedżer Joern Ernst podkreślił, że "to nie było grillowanie we wrogiej atmosferze, jak się spodziewaliśmy, lecz konkretna sesja sądowa w życzliwej atmosferze, co bardzo wpłynęło na Therse i jej wystąpienie".

We wtorek przesłuchany został również były lekarz reprezentacji Norwegii Fredrik S. Bendiksen, który kupił i zalecił stosować biegaczce maść z zakazanym sterydem.

Powiedział NRK, że jest zadowolony ze swojego wytłumaczenia. "Odniosłem wrażenie, że to przesłuchanie odbyło się bardzo profesjonalnie, a moje argumenty zostały wysłuchane, więc mam wielką nadzieję, że w całej tej, bardzo długo już trwającej sprawie, zwycięży zdrowy rozsądek" - zaznaczył.

Bendiksen był jedynym świadkiem ze strony Johaug i od przesłuchania w lutym przed NIF nie wypowiadał się w tej sprawie.

Johaug wyjaśniła na spotkaniu z norweskimi dziennikarzami po po południu, że jest generalnie zadowolona z przebiegu przesłuchania, lecz przede wszystkim z tego, że cała sprawa się już zakończyła. "To był bardzo ciężki dzień i trudne spotkanie. Wyjaśniłam jeszcze raz to wszystko, co powtarzałam od jesieni ubiegłego roku. Teraz zakończyła się ostatnia faza, z czego bardzo się cieszę i pozostało mi tylko czekać na werdykt. Trudno być optymistą, lecz ja tak dużo przeżyłam w tej kwestii, że już nic nie może mnie zdziwić".