Kubacki zdominował zmagania w LGP. Wystartował w pięciu z dziewięciu konkursów cyklu i wszystkie wygrał.

"To lato było dla mnie podwójnie pozytywne - nie tylko były zwycięstwa, ale przede wszystkim cała moja praca i wysiłek w nią włożony przyniosły oczekiwane efekty" - powiedział zawodnik zakopiańskiego TS Wisła.

Sukces w LGP daje nadzieję na bardzo dobre występy w zimie.

"Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, zwłaszcza u... kibiców! Ja jednak podchodzę do sprawy ostrożnie i staram się trochę tonować nastroje. Sam sobie presji też nie narzucam, wiedząc że jest dla zawodnika swoistego rodzaju pułapką" - zaznaczył Kubacki.

Dodał, że chce podejść do nadchodzącego sezonu tak samo, jak do wszystkich letnich startów.

"Czyli bez specjalnych oczekiwań, z założeniem - idę i najlepiej jak potrafię wykonuję swoją robotę. To funkcjonuje, więc uważam, że tego powinienem się trzymać" - podkreślił.

Na pytanie, czy wszystkie elementy skoku ma już dopracowane, odpowiedział, że absolutnie nie. "Cały czas pojawiają się jakieś drobne błędy, ale mimo to czuję, że jestem w stanie walczyć o zwycięstwa" - zaznaczył.

Skoczek podkreślił też wagę doświadczenia.

"Z roku na rok efekty pracy są coraz lepsze, do tego dochodzą ponaddwuletnie zajęcia z panią psycholog, co ma duże przełożenie na to, jak zachowuję się na skoczni. Moim zdaniem ostatnie wyniki to właśnie składowa tych dwóch elementów oraz tego, że człowiek z wiekiem po prostu mądrzeje" - zauważył.

Nadchodzący sezon to nie tylko Puchar Świata, ale przede wszystkim igrzyska olimpijskie w południowokoreańskim Pjongczangu (9-25 lutego).

"Dwa ósme miejsca w mistrzostwach świata w Lahti pokazały, że jestem na dobrej drodze do podium. To moim zdaniem kwestia czasu, a ja jestem cierpliwy i mocno pracuję. Do igrzysk nie przygotowuję się jednak jakoś specjalnie. Jestem na nie równie dobrze przygotowany, jak na każde inne zawody. Przystąpię do nich z takim samym zaangażowaniem i koncentracją, więc nie ma sensu dodawać nic więcej. Z doświadczenia wiem, że gdy się chce zrobić 110 procent, to wychodzi na 80" - powiedział Kubacki.

Zawodnik ma do tej pory w swoim koncie sukcesy w drużynie, m.in. złoty (Lahti, 2017) i brązowy (Val di Fiemme, 2013) medal MŚ oraz pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów 2016/17. Czy zespół sięgnie po nie także w Korei?

"To bardzo niedobrze, gdy jeszcze przed imprezą zawiesza się sportowcom medale. Stać nas na pewno na taki wynik i będziemy o to walczyć, ale nigdy nie można na sto procent powiedzieć, że się je zdobędzie. To tak jak z formą - celowanie w konkretne zawody nie ma sensu, trzeba po prostu konsekwentnie pracować, żeby zmniejszyć wahania dyspozycji, a potem tylko wykorzystać to w każdym z konkursów" - tłumaczył.

Dużym wsparciem dla pochodzącego z Nowego Targu szaflarzanina są jego bliscy. Bardzo wspierają go rodzice i siostry. Za jego sukcesem stoi też jednak i inna kobieta.

"Np. zdenerwuje mnie zapewniając ekstra energię do treningu. A poważnie, to rodzinne wsparcie polega m.in. na niezwykle istotnych drobiazgach, np na tym, że mam poprane czy posprzątane. Przyziemne, ale naprawdę niezwykle potrzebne" - wyjaśnił.

Zapytany, czy latem udało się trochę odpocząć, odparł, że tak, ale w zupełnie innej formie niż wtedy, gdy np. kadrę prowadził Łukasz Kruczek.

"Mieliśmy tydzień wolnego po sezonie, ale tak naprawdę to było +odchorowanie+ ostatniej zimy. Potem wznowiliśmy treningi, były jednak krótsze okresy wypoczynkowe i międzyobozowa regeneracja, więc mimo braku tradycyjnych wakacji, nie czuję się zmęczony" - zapewnił.

Czego życzy sobie w nadchodzącym sezonie? "Zdrowia! Nad resztą po prostu można zapracować" - podsumował.