Drugi był Niemiec Stephan Leyhe - 124,5 m, a trzeci Japończyk Junishiro Kobayashi - 126 m. W czołowej "10" uplasowali się także siódmy Stefan Hula - 124 m i dziewiąty Maciej Kot - 120 m.

Pozostali Polacy, którzy awansowali do niedzielnego konkursu, to: 13. Dawid Kubacki - 121 m, 25. Jakub Wolny - 119,5 m, 20. Piotr Żyła - 115 m i 49. Aleksander Zniszczoł - 111,5 m.

Klemens Murańka uzyskał 109,5 m i zajął 52. miejsce. Odpadli także 56. Bartosz Czyż (111 m), 59. Przemysław Kantyka (109 m), 63. Paweł Wąsek (106 m) i 65. Jan Ziobro (106 m).

Wśród zawodników, którzy nie wywalczyli awansu był m.in. 64. Czech Jakub Janda (106 m). Start miał być dla niego jednym z ostatnich w karierze, Janda został bowiem parlamentarzystą i zamierza skupić się wyłącznie na karierze politycznej.

W niedzielę na rozbiegu nie staną także m.in. Słoweńcy Robert Kranjec (110 m; 51. lokata), Jurij Tepes (104 m; 67.) oraz Anze Lanisek (107 m; 69.), Japończyk Taku Takeuchi (110 m; 55.) i Bułgar Władimir Zografski (110,5 m; 53.).

Podczas kwalifikacji niektórzy zawodnicy mieli poważne problemy z lądowaniem na twardym, sztucznym śniegu, który momentami przypominał lodowisko. Groźnie wyglądający upadek miał Czech Vojtech Stursa, który po lądowaniu na 114 m się wywrócił. Zawodnik nie mógł sam się podnieść, gdyż nie wypięły mu się narty, zeskok opuścił prowadzony przez służby medyczne.

W kwalifikacjach wystąpiło 73 skoczków, przeprowadzono je z 10. belki startowej. Po raz pierwszy rozgrywano je według nowych zasad. Od sezonu 2017/18 muszą w nich uczestniczyć wszyscy zawodnicy. Czołowa "10" klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, która dotychczas nie musiała walczyć o prawo startu w konkursie, teraz już tego przywileju nie ma.

Niedzielny konkurs indywidualny rozpocznie się o godz. 15. W sobotę odbędzie się rywalizacja drużynowa. Polska gospodarzem inauguracyjnych zawodów jest po raz pierwszy w historii.