- Wobec zawieszenia akcji górskiej na drodze Basków ze względów bezpieczeństwa z dniem 11.02.2018 rozpoczynamy akcję na drodze przez Żebro Abruzzów - poinformował Wielicki.

Geneza nazwy sięga roku 1909. Wtedy to miała miejsce ekspedycja księcia Abruzzów i chociaż dotarła zaledwie do wysokości 6000 m, przyniosła bardzo wiele informacji dotyczących topografii, co pozwoliło dalszym wyprawom na łatwiejsze poruszanie się w masywie.

Ludwik Amadeusz, książę Abruzzów, zgromadził imponujący zespół doświadczonych alpinistów i naukowców. Znakomicie przygotowana i zorganizowana wyprawa (13 Europejczyków i 360 tragarzy) założyła 25 maja dużą bazę na wysokości 5033 m. Z tego miejsca wyruszały zwiady wspinaczy w celu znalezienia najdogodniejszej drogi na szczyt.

Mimo przeprowadzenia kilku wypadów alpinistom udało się osiągnąć wysokość zaledwie 6000 m. Droga, która tylko w dolnej części sprawia średnie trudności, okazała się nie do przejścia dla Włochów. Wyprawa była jednak krokiem milowym w drodze na szczyt K2. Odkryte przez nią – i nazwane później na jej cześć - Żebro Abruzzi okazało się świetnym rozwiązaniem. Odkryty przez Amadeusza boczny zachodni lodowiec nosi nazwę Savoia – od rodowego nazwiska księcia (Luigi Amedeo Giuseppe Maria Ferdinando Francesco di Savoia). Owocem tej wyprawy była pierwsza mapa fotogrametryczna okolic K2 w skali 1:100 000.

Musiało upłynąć prawie pół wieku, zanim pierwszy człowiek stanął na szczycie K2. Dokonali tego uczestnicy włoskiej wyprawy pod kierunkiem Ardito Desio. Wspinając się drogą przez Żebro Abruzzi, czyli od strony południowo-wschodniej, na wierzchołek weszli Achille Compagnoni i Lino Lacedelli 31 lipca 1954 roku.

Helikopter zabrał z bazy Rafała Fronię do szpitala

Helikopter zabrał z bazy pod K2 Rafała Fronię do szpitala w Skardu - poinformowała PAP dyrektor biura Polskiego Związku Alpinizmu Marzena Szydłowska. - Dalsze decyzje zapadną po badaniach i konsultacji medycznej - dodała.

W sobotę kierownik narodowej wyprawy na niezdobyty zimą szczyt w Karakorum Krzysztof Wielicki przekazał, iż "polska dyplomacja w Islamabadzie oraz nasz pakistański agent skutecznie działają. Helikopter jest gotowy i wyleci po Rafała Fronię, jak tylko warunki pogodowe pozwolą".

W piątek, w trakcie podchodzenia do obozu pierwszego na 5900 m drogą Basków, samoistnie spadający kamień uderzył Fronię w przedramię powodując złamanie. W środę w podobny sposób urazu - mimo posiadania kasku - doznał podczas wspinaczki do "jedynki" Adam Bielecki. Jak poinformował, powoli wraca do zdrowia i niedługo powinien ruszyć do góry.