Niedzielne próby odbyły się w bardzo okrojonym składzie, bez wielu czołowych zawodników. Leyhe na pierwszym treningu uzyskał odległość 138 m, na drugim - 131 m. To były najdłuższe skoki tych serii.

W trzeciej najlepszy okazał się Japończyk Ryoyu Kobayashi - 134,5 m. Leyhe, podobnie jak Austriak Manuel Fettner, uzyskał 131 m. Minimalnie wyższe noty otrzymał Fettner.

Biało-czerwoni, podobnie jak wielu zawodników innych ekip, w niedzielę mieli inne zajęcia. Dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej w PZN Adam Małysz już kilka godzin wcześniej zapowiadał, że polscy zawodnicy wezmą tego dnia udział w ceremonii medalowej Kamila Stocha, który dzień wcześniej triumfował w konkursie indywidualnym na dużej skoczni.

W poniedziałek trzykrotny mistrz olimpijski razem z kolegami przystąpi do konkursu drużynowego. Oprócz niego w składzie ekipy są: Dawid Kubacki, Stefan Hula i Maciej Kot. W roli kibica wspierał ich będzie Piotr Żyła. Biało-czerwoni to aktualni mistrzowie świata.

Tymczasem dobrze skaczący w niedzielę Leyhe wywalczył sobie miejsce w niemieckiej ekipie. Zabraknie natomiast Markusa Eisenbichlera.

"On (Leyhe) skacze teraz bardzo stabilnie. Nie ma żadnych wpadek. Pokazał dobre skoki. Ale to nie była łatwa decyzja" - przyznał trener niemieckiej ekipy Werner Schuster.

Jego podopieczni wystąpią w sładzie: Karl Geiger, Leyhe, Richard Freitag i Andreas Wellinger.

Początek poniedziałkowego konkursu drużynowego o godz. 13.30 czasu polskiego.