Umowa zawiera jednak klauzulę o możliwości jej przedłużenia na kolejne lata.

"Jestem zadowolony z przedłużenia kontraktu i jutro możemy rozpocząć pracę. Było dla mnie jasne, że chcę zostać w Polsce, a za roczną umową stoją powody prywatne. W rozmowach z prezesem Tajnerem chodziło mi przede wszystkim o zapewnienie środków na realizację moich pomysłów w zakresie zwiększenia potencjału polskich skoków. Kadra B oraz juniorska będą bowiem wymagały większych nakładów" - powiedział Horngacher po finałowych zawodach PŚ w słoweńskiej Planicy.

"Moja pensja też się zwiększy, ale nie było to najważniejszym czynnikiem" - dodał.

48-letni szkoleniowiec, który prowadzi biało-czerwonych od 2016 roku, kiedy zastąpił Łukasza Kruczka, nie chciał mówić o konkretnych wydatkach, jakie czekają PZN.

"Jest wiele kwestii i niektóre są dość skomplikowane. Generalnie zależy mi na rozwinięciu zaplecza naukowo-technologicznego, w tym kontynuowaniu prac z fizjologiem Haraldem Pernitschem" - wspomniał.

W igrzyskach w Pjongczangu Kamil Stoch zdobył złoty medal indywidualnie oraz brązowy z kolegami z drużyny. Wywalczył także Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2017/18 oraz dwa medale mistrzostw świata w lotach - srebrny indywidualnie oraz brązowy z drużyną.

W poprzednim sezonie pod wodzą Horngachera biało-czerwoni po raz pierwszy w historii zostali drużynowymi mistrzami świata oraz wygrali klasyfikację Pucharu Narodów. W Lahti indywidualnie z brązu MŚ cieszył się jeszcze Piotr Żyła. Do wartych odnotowania sukcesów należy też dołączyć dwa zwycięstwa Stocha w Turnieju Czterech Skoczni, w tym tegoroczne dzięki czterem wygranym konkursom, co udało się dopiero drugiemu zawodnikowi w historii.

"Miniony sezon był naprawdę niesamowity. To, z czego jestem najbardziej zadowolony, to fakt, że udało nam się odnieść sukces, mimo że już cykl 2016/17 był bardzo dobry. Niezwykle ciężko jest bowiem utrzymywać dobrą dyspozycję w długim okresie" - przyznał.

Polska kadra A jest pierwszą na tym poziomie, którą prowadzi Horngacher. Wcześniej był asystentem - w Austrii i Niemczech. Nad Wisłą pracował już przez dwa lata, od sezonu 2004/05, ale z zespołem B. Jego podopieczni, m.in. Stoch i Żyła, zdobyli srebrny medal w konkursie drużynowym mistrzostw świata juniorów. Pomagał także wyjść z dołka Martinowi Schmittowi w 2006 roku będąc jego osobistym trenerem.

Austriak ma także doświadczenie jako zawodnik, ale indywidualnie nie zdołał się wybić. Wygrał zaledwie dwa konkursy Pucharu Świata, w tym jeden w... Zakopanem w 1999 roku. Sukcesy osiągał jednak z kolegami w zmaganiach drużynowych - dwa brązowe medale igrzysk (1994, 1998) i pięć krążków mistrzostw świata. Karierę zakończył w 2002 roku i od razu zatrudnił go austriacki związek, w którym zaczął pracować u boku słynnego Fina Hannu Lepistoe.