Małysz boi się skakać na bungee
Na swoich nartach skacze na nieprawdopodobne odległości, ale... boi się skoków na bungee. "Bałbym się tej liny" - przyznaje otwarcie. Sponsorzy mają zresztą coraz dziwniejsze pomysły. Jedni chcieli spuszczać Małysza z dźwigu, inni próbowali zmusić go do skoku na spadochronie. "Taki ryzykant to ja nie jestem" - śmieje się "Orzeł z Wisły".
- Małysz nie zamierza kończyć kariery
- Małyszowi przeszkadza płot sąsiada
- Małysz chodzi na czworakach
- Tak może się skończyć skakanie na bungee
- Chcieli zrobić z Adama marionetkę
- Adam Małysz to dyktator mody
- Małysz wreszcie doczekał się działki
- Adam Małysz gnał 250 km na godzinę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Małysz woli skoki narciarskie. W powietrzu, na skoczni, czuje się pewnie jak ptak.
A zamiast podniebnych atrakcji, które chcą serwować mu sponsorzy i dziennikarze, woli bliskie spotkanie oko z oko z lwem. "To było akurat fajne" - wspomina Małysz.
Nasz mistrz wspomina najdziwniejsze pomysły z uśmiechem. "Red Bull chciał kiedyś, żebym skoczył ze spadochronem z czterech tysięcy metrów, a oni złapią mnie w powietrzu. Wierzyć komuś, że mnie złapie? Nie bardzo!" - opowiada w "Przeglądzie Sportowym".









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!