W ten sposób tenisista z Majorki skompletował zwycięstwa w każdym z czterech turniejów zaliczanych do Wielkiego Szlema, choć nie w jednym sezonie. Dotychczas jego najlepszym wynikiem w US Open była 1/2 finału, którą osiągał w dwóch poprzednich sezonach.

24-letni Nadal zdobył w poniedziałek dziewiąty tytuł w jednym z czterech najważniejszych turniejów w sezonie. Ma w dorobku pięć triumfów w Roland Garros (2005-08, 2010), dwie wygrane w Wimbledonie (2008, 2010) i jedną w Australian Open (2009).

Właśniew Melbourne, przed dwoma laty, Djokovic odniósł swoje jedyne jak dotychczas zwycięstwo w Wielkim Szlemie. Natomiast w Nowym Jorku był już raz o krok od tytułu, bowiem w 2007 roku przegrał w finale ze Szwajcarem Rogerem Federerem (w sobotnim półfinale zrewanżował mu się za tamtą porażkę).

W poniedziałek Nadal i Djokovic spotkali się już po raz 22., a Hiszpan poprawił ich bilans na 15-7. Jednak w starciach na twardej nawierzchni wciąż lepszy był Serb 7-5.


Finał rywalizacji panów miał się początkowo odbyć w niedzielę po południu, ale jego rozpoczęcie uniemożliwił intensywny deszcz. Po kilku godzinach opadów organizatorzy podjęli decyzję o przeniesieniu go na poniedziałek, podobnie jak to miało miejsce przed rokiem.

Zgodnie z planem gier Nadal i Djokovic wyszli na Arthur Ashe Stadium kilka minut po godzinie 16.00 czasu lokalnego i rozpoczęli walkę o 1,7 miliona dolarów premii dla triumfatora.

Na otwarcie meczu Serb stracił swój serwis i po chwili przegrywał już 0:2, ale zdołał wyrównać na 2:2. Wtedy doszło do najbardziej wyrównanego gema w pierwszej partii, trwającego kwadrans, w którym Hiszpan zmarnował pięć piłek na przełamanie.

Zdobył za to "breaka" w jedenastym, gemie, co pozwoliło mu wyjść na 5:4 i po chwili serwował na seta. Rozstrzygnął jego losy przy pierwszej okazji po 50 minutach wyrównanej walki, pełnej morderczych wymian z linii głównej. Zaraz po tym wściekły Djokovic najpierw dwukrotnie uderzył rakietą o buty, a następnie trzykrotnie o kort, na tyle skutecznie, że rama pękła. Będzie musiał zapłacić za to regulaminową grzywnę.


Szybko jednak zdołał zapanować nad emocjami, choć i w drugim secie zdarzyło mu się w początkowej fazie przegrać swojego gema, ale to samo przydarzyło się Nadalowi. Przy stanie 4:4 i 30:30 przy podaniu tenisisty z Belgradu na dobre się rozpadało, a deszcz przerwał finał na blisko dwie godziny.

Gdy grę wznowiono to właśnie Djokovic szybciej złapał właściwy rytm gry i wygrał seta 7:5, dzięki drugiemu w tej partii przełamaniu serwisu Hiszpana. Bardzo wyrównany był trzeci set, w którym decydujący był jedyny "break" zdobyty przez Nadala (z 11 prób).

Natomiast w czwartym Serb wyraźnie nie wytrzymał presji i od stanu 1:1 przegrał cztery kolejne gemy. Zdołał co prawda wyjść jeszcze na 2:5, ale w kolejnym gemie tenisista z Majorki wykorzystał już

Mecz trwał trzy godziny i 43 minuty, a Nadal odnotował w nim przewagę w wygrywających uderzeniach 49-45, a także popełnił mniej niewymuszonych błędów 31-47. Lepiej wypadł też w liczbie asów serwisowych 8-5.

Zanim singliści wyszli na kort, dokończono na nim finał debla kobiet, który przyniósł zwycięstwo Amerykanki Vanii King i Jarosławy Szwedowej z Kazachstanu (nr 6.). Pokonały one Amerykankę Liezel Huber i Rosjankę Nadieżdę Pietrową (2.) 2:6, 6:4, 7:6 (7-4).