Fyrstenberg i Matkowski pokonali Andisa Juskę i Denissa Pavlovsa 6:3, 6:4, 7:6 (7-4).

"To mecz raczej bez historii. W pierwszym secie kluczowe przełamanie serwisu Juski na 4:2 i ponownie w drugim na 2:1. Zresztą dzisiaj więcej ważnych punktów udawało się zdobywać na Jusce. Pavlovs grał zdecydowanie lepiej i częściej zaskakiwał niesamowitymi zagraniami" - powiedział PAP kapitan polskiej drużyny Radosław Szymanik.

W dwóch pierwszych partiach Polacy mieli kilka niewykorzystanych szans na przełamanie serwisów rywali. Cały czas przeważali, pewnie wygrywali swoje gemy i popełniali mniej niewymuszonych błędów.

"To mecz, w którym praktycznie wszystko było pod kontrolą, może aż za bardzo, stąd bardziej wyrównany trzeci set. Kiedy się cały czas czuje, że panuje nad grą i wszystko idzie we właściwym kierunku, to zdarza się taki moment zawahania i dekoncentracji. Trzeba jednak nad tym szybko zapanować i to się chłopakom dzisiaj udało" - dodał Szymanik.

W trzecim secie nieoczekiwanie Fyrstenberg stracił swój serwis w drugim gemie, co było skutkiem dwóch zepsutych wolejów w końcówce przez Matkowskiego. W wyniku tego chwilę później zrobiło się 0:3.

Jednak Polacy skutecznie odrabiali straty i przełamali podanie Pavlovsa w piątym gemie, po czy czym wyrównali na 3:3. Dalej obie pary utrzymywały swoje podania aż do tie-breaka.

W decydującej rozgrywce Fyrstenberg i Matkowski odskoczyli na 4-2 i 5-3, a zakończyli ją wynikiem 7-4 przy pierwszej piłce meczowej.


W piątek Polacy objęli prowadzenie 1:0, po wygranej Michała Przysiężnego z Andisem Juską 6:3, 6:4, 6:4. Później wyrównał Ernest Gulbis, pokonując Jerzego Janowicza 6:4, 6:4, 3:6, 6:2.

Na niedzielę zaplanowano rewanżowe pojedynki singlowe, w których Przysiężny zagra z Gulbisem, a po nich Janowicz z Juską.

"Przyznam szczerze, że bardzo liczę na Michała, który może rozmontować grę Gukbisa, jeśli będzie miał dobry dzień. Jego slajs i cierpliwość, przy żelaznej konsekwencji, to dość solidna broń w tym przypadku. Gulbis jest 25. na świecie i przyjechał tu zdobyć dwa punkty, ale ma gorącą głowę. Bardzo nie lubi, jak gra układa się nie po jego myśli i rywal nieustannie zmienia rytm" - podkreślił Szymanik.

"Juska nie jest tak zwrotny jak Gulbis i wolniejszy od niego. Nie jest najlepszy w defensywie, dlatego trzeba go spychać cały czas do tyłu. Czasem też warto grać krótsze crossy i zmuszać go do wchodzenia w kort, po czym zmuszać do biegania. Uważam, że Jerzyk jest w stanie narzucić mu taką grę" - dodał.

Poprzednie dwa spotkania tych zespołów kończyły się zwycięstwami Polaków - w 1999 roku w Jurmali 3:2 i w 2006 r. w Puszczykowie 5:0 (wówczas Przysiężny pokonał 18-letniego Gulbisa).

Wynik spotkania Łotwa - Polska 1:2

piątek - gra pojedyncza Andis Juska - Michał Przysiężny 3:6, 4:6, 4:6 Ernest Gulbis - Jerzy Janowicz 6:4, 6:4, 3:6, 6:2

sobota - gra podwójna Andis Juska, Deniss Pavlovs - Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski 3:6, 4:6, 6:7 (4-7)

niedziela - gra pojedyncza (12.00) Ernests Gulbis - Michał Przysiężny Andis Juska - Jerzy Janowicz