Organizatorzy zapowiadali mecz słynącej z ciekawych zagrań Radwańskiej z dysponującą dużą siłą nadzieją gospodarzy jako widowisko. „Pamiętajcie, by zabrać popcorn” – doradzali.

Spotkanie okazało się jednak dość jednostronne. Mogąca liczyć na doping większości osób zgromadzonych na trybunach Francuzka dysponuje dużą siłą i nieraz widać było to przy serwisie i returnie. 23-letnia zawodniczka jednak udane zagrania przeplatała posyłaniem piłki na aut lub w siatkę.

Starsza o cztery lata krakowianka znana jest z tego, że nie przepada za grą na kortach ziemnych. 40. na światowej liście Francuzka z kolei dotarła do Paryża podbudowana sobotnim triumfem w imprezie WTA w Strasburgu, ale w pierwszej rundzie French Open miała nieco kłopotów z Ukrainką Lesią Curenko. Polka z kolei szybko uporała się z Serbką Bojaną Jovanovski. W środę okazało się, że to bardziej mecze otwarcia oddają obecną dyspozycję obu tenisistek, a nie wcześniejsze występy na „mączce” w tym sezonie.

Co prawda Garcia na samym początku zdołała wygrać gema przy podaniu wyżej notowanej przeciwniczki, ale podopieczna Tomasza Wiktorowskiego od razu zanotowała przełamanie powrotne. Po chwili obie ponownie miały okazję na „breaka”, ale nie doszło do tego. Radwańska po raz kolejny przełamała rywalkę przy stanie 3:2 i był to kluczowy moment tego seta. Francuzka zaczęła się coraz częściej mylić i kilkakrotnie wyładowała złość na rakiecie, uderzając nią o kort.

W ósmym gemie wiceliderka światowej listy dała się w jednej z akcji zepchnąć do defensywy, ale na jej koniec skutecznie zaatakowała. Nie miała problemu z zapisaniem na swoim koncie tej partii.

W drugiej odsłonie grała spokojnie i szybko wygrała pierwsze trzy gemy. Wydawało się, że zakończenie tego pojedynku jest już kwestią minut. Jednak przy prowadzeniu 4:1 Polka nieco spuściła z tonu, a Garcia zaczęła coraz częściej trafiać w pole gry. Zaprezentowała kilka efektownych akcji, po których publiczność nagrodziła ją głośnymi oklaskami. Zmniejszyła straty na 3:4 i na twarzy Radwańskiej pojawił się niepokój.

Krakowianka bez straty punktu wygrała kolejnego gema, w następnym miała piłkę meczową, ale show ponownie rozpoczęła reprezentantka gospodarzy, która zaliczyła drugie w tej partii przełamanie. Efektownym zagraniem zasygnalizowała, że nie rezygnuje z walki. W 10. gemie miała trzy okazje na doprowadzenie do remisu, ale nie wytrzymała presji. Opłacił się z kolei spokój Polki, która trwające 93 minuty spotkanie wygrała, wykorzystując trzeciego meczbola.

Po tym meczu Garcia nie będzie dobrze wspominać siatki na korcie im. Suzanne Lenglen. Co najmniej dwa razy piłka odbiła się od niej i zamiast przejść na drugą stronę wróciła na jej pole gry.

Była to czwarta konfrontacja tych zawodniczek. We wcześniejszych dwa razy lepsza była krakowianka.

W następnej rundzie Radwańska zmierzy się ze Strycovą, która pokonała w środę Słowenkę Polonę Hercog 6:4, 6:4. Z Czeszką grała do tej pory cztery razy i wszystkie mecze wygrała. Ostatni z nich odbył się dwa lata temu. Nigdy jeszcze nie miały okazji do konfrontacji na korcie ziemnym.

W grze pojedynczej Polskę reprezentowała jeszcze Magda Linette, ale w pierwszej rundzie przegrała ze Szwedką Johanną Larsson.