Kibice Radwańskiej mieli obawy, czy w ogóle obejrzą w niedzielę spotkanie drugiej rakiety świata. Pojedynek był czwartym i ostatnim meczem na korcie im. Suzanne Lenglen, a dodatkowo w ciągu dnia nastąpiła godzinna przerwa spowodowana deszczem. Zawodniczki rozpoczęły zmagania już wieczorem.

Krakowianka na drugim co do wielkości obiekcie kompleksu zagrała po raz trzeci z rzędu. Tym razem na trybunach nie było zbyt wielu osób.

Przed meczem 102. w rankingu WTA Pironkowa była pewna siebie. W imponującym stylu awansowała po raz pierwszy w karierze do 1/8 finału French Open. W zaledwie 51 minut pokonała rozstawioną z „19” Amerykankę Sloane Stephens 6:2, 6:1. Jednak na Polkę w niedzielę nie mogła znaleźć recepty.

W inauguracyjnym secie własne podanie nie było mocną stroną żadnej z tenisistek – doszło aż do sześciu przełamań. Pierwsze gemy były dość długie i zapowiadały wyrównany pojedynek. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zaczęła od prowadzenia 2:0. Bułgarka nieraz popisywała się skutecznymi skrótami, ale później zbyt często posyłała piłkę na aut, by nawiązać równorzędną walkę z Radwańską. Ta nieraz uderzała efektownie wzdłuż linii. Ryzykowne zagrania przeważnie przynosiły jej punkty. Szybko powiększała przewagę i pewnie objęła prowadzenie w całym meczu.

27-letnia zawodniczka dobrze rozpoczęła także drugą odsłonę. Rozstrzygała na swoją korzyść także te akcje, w których była spychana do obrony. Przy stanie 2:0 kibice ponownie musieli sięgnąć po parasole. Tenisistkom pozwolono dokończyć trzeciego gema, po czym rywalizację przerwano. Radwańska, która była bliska zwycięstwa, opuszczała obiekt zła, że nie zdążyła zakończyć pojedynku. Prognozy pogody na poniedziałek nie nastrajają optymistycznie. Przez większość dnia spodziewany jest deszcz.

W poprzednich dwóch meczach przy prowadzeniu 6:2, 3:0 jej rywalki zaczynały lepiej się spisywać i druga rakieta świata miała kłopoty. W niedzielę ten rezultat po raz kolejny okazał się dla niej nieco pechowy.

Z Pironkową zmierzyła się wcześniej 12 razy. Z tych konfrontacji 10 rozstrzygnęła na swoją korzyść, w tym wszystkie cztery na kortach ziemnych.

Polka dotychczas tylko raz - w 2013 roku - dotarła do ćwierćfinału paryskiej imprezy. Rundę wcześniej zatrzymała się w latach 2008-09 i 2011.

W pierwszych dniach intensywne opady znacząco utrudniły rozgrywanie meczów. W poprzednią niedzielę dokończonych zostało tylko 10 z 32 zaplanowanych spotkań. W sobotę spowodowały trwającą ponad dwie i pół godziny przerwę. Wówczas jednym z zawodników, którzy czekali na powrót do rywalizacji był deblista Łukasz Kubot.