W marcu ubiegłego roku Szarapowa przyznała, że od 10 lat zażywała lek meldonium, który 1 stycznia 2016 roku trafił na listę zakazanych substancji. Tłumaczyła, że nie zapoznała się z przesłaną pocztą mailową informującą o tej zmianie. Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) ukarała ją dwuletnim zawieszeniem. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) skrócił dyskwalifikację o dziewięć miesięcy.

- Ta przerwa bardzo mnie wzmocniła. Wcześniej nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak zorganizować sobie tyle czasu. Miałam 12 miesięcy, by pomyśleć, poczytać, itp. - zaznaczyła Rosjanka w wywiadzie udzielonym w lutym rosyjskiej telewizji.

Jak dodała wówczas, przymusowy rozbrat z tenisem wykorzystała także m.in. na edukację (uczęszczała na wykłady w prestiżowej szkole biznesu na słynnym Harvardzie) pisanie książki autobiograficznej i treningi... bokserskie.

Szarapowa urodziła się w Niaganiu 19 kwietnia 1987 roku, ale już w 1994 roku przeniosła się z ojcem na Florydę, gdzie tenisowe szlify zdobywała w słynnej akademii Nicka Bollettieriego.

Już wtedy eksperci zwrócili na nią uwagę, ale cały świat usłyszał o niej w 2004 roku, gdy w wieku 17 lat w efektownym stylu wygrała Wimbledon. Potem jeszcze czterokrotnie triumfowała w wielkoszlemowych zmaganiach - zawsze w parzystych latach. W 2006 roku po sukcesie w Londynie zwyciężyła w US Open, a dwa lata później w Australian Open. Najdłużej przyszło jej czekać na sukces we French Open.

Przed laty samokrytycznie przyznała, że na kortach ziemnych porusza się jak krowa na lodzie. To jednak właśnie w Paryżu, gdzie walczy się na "mączce", była najlepsza dwukrotnie – w 2012 i 2014 roku. Przed nią każdą z imprez tej rangi co najmniej raz wygrało tylko dziewięć tenisistek, a pięć w liczonej od 1968 roku Open Erze.

Rosjanka może pochwalić się też dużą regularnością w odnoszeniu sukcesów. Od 2003 do 2015 roku w każdym sezonie wygrała co najmniej jeden turniej WTA. Dłuższą serią pochwalić się mogą tylko słynne przed laty Martina Navratoliva, Chris Evert i Steffi Graf. Łącznie Szarapowa wygrała 35 imprez cyklu, ostatnio w maju 2015 roku w Rzymie.

Opisujący występy na korcie mierzącej 1,88 m szczupłej zawodniczki wspominają zazwyczaj o dwóch charakterystycznych dla niej elementach: tendencji do meczów-dreszczowców i głośnym pojękiwaniu. Szarapowa wielokrotnie wychodziła z dużych opresji i rozstrzygała na swoją korzyść spotkania, wydawałoby się, już przegrane. Nieraz wytrącała rywalki z równowagi odgłosami wydawanymi podczas gry. Podczas Wimbledonu w 2005 roku zmierzono, iż osiągnęły one w pewnym momencie rekordowe 101 decybeli.

Rosjanka dwukrotnie wystąpiła w Polsce. W 2015 roku roku pokonała w Krakowie w Pucharze Federacji obie siostry Radwańskie, a Rosja ostatecznie wygrała z Polską 4:0. Sześć lat wcześniej – dzięki otrzymanej od organizatorów "dzikiej karcie" – brała udział w turnieju WTA w Warszawie. Dotarła wówczas do ćwierćfinału.

Słynna zawodniczka wielokrotnie udowodniła, że potrafi zadbać o karierę również poza kortem. Ma w dorobku m.in. kolekcje ubrań, a dużym powodzeniem cieszy się jej firma produkująca cukierki "Sugarpova". Tenisistka, która w przeszłości łącznie przez 21 tygodni była liderką światowego rankingu, udziela się również charytatywnie.

W przeszłości miała kłopoty z kontuzjami. Najbardziej dał się jej we znaki uraz barku, z powodu którego straciła m.in. kilka miesięcy w 2009 i 2013 roku. W minionym sezonie zagrała tylko w Australian Open, gdzie przeprowadzono feralne dla niej badanie antydopingowe. Przegrany ćwierćfinał z Williams był jej ostatnim dotychczas oficjalnym występem.

Dyskwalifikacja Szarapowej skończyła się we wtorek i dlatego mecz pierwszej rundy w Stuttgarcie - z Włoszką Robertą Vinci - zdobywczyni pięciu tytułów wielkoszlemowych rozegra w środę.