Słynny tenisista z Bazylei, który w sierpniu skończy 37 lat, w tym roku triumfował już w Australian Open w Melbourne, sięgając po 20. tytuł wielkoszlemowy, oraz w lutym w hali w Rotterdamie, gdzie awansując do półfinału odzyskał miano lidera rankingu ATP.

W Indian Wells też kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, choć w półfinale przegrał pierwszego seta z Chorwatem Borną Coricem i bardzo trudno przyszło mu odwrócenie losów pojedynku. Było to 17. wygrane spotkanie, a licząc Puchar Hopmana nawet 21 z rzędu w tym sezonie.

O przerwanie świetnej passy Federera postarał się del Potro, z którym zwykle toczył wyrównane boje, zazwyczaj jednak był w nich górą. Z sześciu wcześniejszych porażek dwóch doznał w US Open, a dwóch w rodzinnej Bazylei.

Ich 25. pojedynek też rozpoczął się po myśli Argentyńczyka, który dzięki przełamaniu podaniu Szwajcara w piątym gemie wygrał pierwszą partię 6:4. W drugiej Federer zwyciężył po tie-breaku, choć wcześniej miał dwie piłki setowe, ale i musiał bronić meczbola przy stanie 7-8 w decydującej rozgrywce.

W trzeciej odsłonie najwyżej rozstawiony gracz objął prowadzenie 5:4, nie wykorzystał trzech piłek meczowych przy własnym serwisie, a w tie-breaku górą był 28-letni Argentyńczyk, który wygrał 7-2. Spotkanie trwało dwie godziny i 45 minut.

Federer musi poczekać na trzecie turniejowe zwycięstwo w tym roku, szóste w Indian Wells i 98. w imprezie ATP, której finał osiągnął po raz 147. Del Potro triumfował po raz 22. w karierze, a w tym sezonie najlepszy był już w Acapulco. W Kalifornii do finału dotarł wcześniej w 2013 roku, ale wówczas uległ Hiszpanowi Rafaelowi Nadalowi.

Wynik finału:
Juan Martin del Potro (Argentyna, 6) - Roger Federer (Szwajcaria, 1) 6:4, 6:7 (8-10), 7:6 (7-2)