W poprzedniej edycji imprezy Linette dotarła do trzeciej rundy. Tym razem 67. w światowym rankingu poznanianka nie dała rady pierwszej rywalce - 53. w zestawieniu Dijas, którą we wcześniejszych dwóch pojedynkach dwukrotnie pokonała.

Obie tenisistki trenowały wspólnie w Chinach, a w styczniu, grając w parze, dotarły do drugiej rundy debla Australian Open. Ich niedzielny pojedynek trwał zaledwie godzinę.

Polka dobrze rozpoczęła pierwszy set, przełamując rywalkę już w trzecim gemie. Prowadziła 3:1, ale później przegrała dziewięć kolejnych gemów i nie zdołała odrobić strat.

Pod nieobecność Agnieszki Radwańskiej, która zrezygnowała z udziału we French Open ze względu na niedawną kontuzję pleców, Linette była najbardziej doświadczoną z reprezentantów Polski w singlu w tegorocznych zmaganiach w Paryżu. Po raz pierwszy w głównej drabince pojawiła się w 2015 roku, ale dopiero w poprzednim sezonie zdołała wygrać tam mecz otwarcia.

Dijas również najdalej w wielkoszlemowych zmaganiach dotarła do trzeciej rundy. Wystąpiła w niej cztery razy, ale nigdy w Paryżu. W tej imprezie w latach 2015-16 odpadła w drugiej, a cztery lata temu - w pierwszej. W poprzednim sezonie nie przeszła kwalifikacji.

Tuż przed zakończeniem meczu Linette z Dijas udział w turnieju rozpoczęła 137. w rankingu WTA Magdalena Fręch, która rywalizuje ze sklasyfikowaną o 35 pozycji wyżej Rosjanką Jekateriną Aleksandrową.

Grono polskich singlistów uzupełnia Hubert Hurkacz, który w niedzielę tylko trenuje. W pierwszej rundzie kwalifikanta z Wrocławia, który po raz pierwszy wystąpi w Wielkim Szlemie, czeka pojedynek z Amerykaninem Tennysem Sandgrenem.