Łodzianka do głównej drabinki dostała się z eliminacji. Wielkoszlemowy debiut zaliczyła niespełna pół roku temu w Australii. Wówczas także przedarła się przez kwalifikacje, a w zasadniczej części turnieju przegrała mecz otwarcia.

Fręch w światowym rankingu zajmuje 137. miejsce. Rosjanka sklasyfikowana jest o 35 pozycji wyżej. To było ich trzecie spotkanie. Dwa wcześniejsze, po których bilans był remisowy, miały jednak miejsce w imprezach niższej rangi - ITF.

Polka dobrze zaczęła spotkanie i pierwszy set padł jej łupem. W drugim lepsza była jednak Rosjanka. Aleksandrowa poszła za ciosem i w decydującej partii szybko objęła prowadzenie 3:1.

To jednak nie załamało Fręch. Większość gemów rozstrzyganych było na przewagi, ale 20-latka zachowywała w nich zimną krew. Zdobyła pięć punktów z rzędu i mogła się cieszyć z największego sukcesu w karierze.

Jej kolejną rywalką będzie rozstawiona z numerem dziesiątym Amerykanka Sloane Stephens, zwyciężczyni ubiegłorocznego US Open.

Niespełna dwie godziny wcześniej z turniejem w Paryżu pożegnała się druga z rywalizujących w grze pojedynczej Polek - Magda Linette. 26-letnia poznanianka przegrała z Zariną Dijas z Kazachstanu 3:6, 1:6.

Agnieszka Radwańska zrezygnowała ze startu z powodu kontuzji pleców. Grono polskich singlistów uzupełnia Hubert Hurkacz, który w niedzielę tylko trenuje. W pierwszej rundzie 21-letniego kwalifikanta z Wrocławia, który po raz pierwszy wystąpi w Wielkim Szlemie, czeka pojedynek z Amerykaninem Tennysem Sandgrenem.