Obie zawodniczki dobrze sobie radzą w obronie i można było się spodziewać, że mecz będzie obfitował w długie i ładne dla oka wymiany oraz że nie zakończy się zbyt szybko. Tak też się stało. Nie zabrakło przy tym zwrotu akcji.

Stephens przełamała wyżej notowaną rywalkę w czwartym gemie pierwszego seta. Przy jej prowadzeniu 5:3 szansę na "breaka" miała Halep, ale jej nie wykorzystała. Druga odsłona obfitowała w straty podania - było ich pięć. Amerykanka zaczęła od prowadzenia 2:0, ale wówczas dała o sobie znać waleczność i determinacja Rumunki, która zapisała na swoim koncie cztery kolejne gemy. Zawodniczka z USA, która w drugiej rundzie wyeliminowała Magdalenę Fręch, doprowadziła jeszcze do remisu 4:4, ale końcówka należała już do pierwszej rakiety świata.

W decydującej odsłonie tenisistka z Konstancy była już nie do zatrzymania. Gdy objęła prowadzenie 4:0 zacisnęła pięść w geście triumfu, a jej trener Australijczyk Darren Cahill poderwał się z miejsca. Stephens zdołała - i to nie bez kłopotu - zapisać na swoim koncie w tej odsłonie tylko jednego gema. Było to w momencie, gdy przegrywała już 0:5. W ostatniej akcji trwającego dwie godziny i trzy minuty spotkania zepsuła return.

Zawodniczki te zmierzyły się wcześniej siedmiokrotnie. Pięć razy - m.in. w 1/8 finału French Open w 2014 roku - lepsza była Halep.

Rumunka po raz trzeci wystąpiła w decydującym pojedynku zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa. Oba poprzednie kończyły się jej porażką. Cztery lata temu musiała uznać wyższość Rosjanki Marii Szarapowej, a 12 miesięcy temu sensacyjnej zwyciężczyni Łotyszki Jeleny Ostapenko.

W finale zawodów tej rangi 26-letnia tenisistka wystąpiła jeszcze raz - w styczniowym Australian Open przegrała z Dunką polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki.

Triumf w Wielkim Szlemie zanotowała w 32. starcie w turnieju tej rangi.

Halep jest drugą w historii Rumunką, która zwyciężyła w Wielkim Szlemie w singlu. W 1978 roku dokonała tego w Paryżu Virginia Ruzici, która obecnie jest jej menedżerką.

Stephens do wielkoszlemowego finału dotarła po raz drugi w karierze. We wrześniu sięgnęła po tytuł w US Open. Jej sukces w Nowym Jorku był dużą niespodzianką - po operacji stopy, rehabilitacji i prawie rocznej przerwie wróciła do gry dopiero w lipcu. Była wówczas 957. rakietą świata. W najnowszym notowaniu listy WTA awansuje na najwyższe w karierze czwarte miejsce.

Dotychczas najlepszym wynikiem 25-letniej Amerykanki we French Open była 1/8 finału. Do tego etapu dotarła w latach 2012-15.

Stephens jeszcze nigdy nie przegrała finału turnieju WTA, a ma na koncie sześć zwycięstw w imprezach cyklu.

Halep za sobotnią wygraną otrzyma czek na 2,2 mln euro. Jej rywalka dostanie połowę tej sumy.

Wynik finału gry pojedynczej kobiet:
Simona Halep (Rumunia, 1) - Sloane Stephens (USA, 10) 3:6, 6:4, 6:1