W październiku ub. roku taki wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. Odwołała się od niego prokuratura, która wnosiła o surowszy wymiar kary i uznanie sportowca za winnego handlu narkotykami.

Kostecki nie był obecny w czwartek na rozprawie apelacyjnej, ale w czasie procesu w I instancji zgodził się na publikację swoich danych osobowych. Procesy w obu instancjach odbyły się za zamkniętymi drzwiami.

Wraz z Kosteckim w I instancji odpowiadało jeszcze siedem innych osób, z których dwoje zostało uniewinnionych, w tym matka pięściarza, Katarzyna K.

Z pozostałych pięciu osób jeden oskarżony otrzymał karę 1,5 roku w zawieszeniu na trzy lata, a czworo kary od 1,5 roku do dwóch lat pozbawienia wolności. W stosunku do jednej z tych osób, Janusza C., sąd apelacyjny zmienił wyrok sądu okręgowego i zawiesił mu karę na okres czterech lat. W stosunku do pozostałych wyrok został utrzymany.

W uzasadnieniu orzeczenia sędzia Stanisław Sielski mówił w czwartek, że w opinii sądu odwoławczego sąd okręgowy właściwie ocenił materiał dowodowy, zarówno jawny jak i niejawny. Ponadto wszelkie wątpliwości tłumaczył na korzyść oskarżonych. Nie ma także wątpliwości, że Kostecki miał decydujący głos w kwestiach dotyczących agencji towarzyskich i czerpania z nich korzyści.

Na początku prokuratura oskarżyła wraz z "Cyganem" 25 innych osób, w tym jego matkę i siostrę Esterę. Wiele z tych osób było w przeszłości karanych m.in. za kradzieże, obrót narkotykami, rozbój. Wśród nich m.in. Kostecki i jego siostra.

Większość z oskarżonych dobrowolnie poddała się karze. Z tej możliwości chciał też skorzystać sam Kostecki, mimo że cały czas nie przyznawał się do zarzucanych czynów. Sąd nie przyjął jednak jego propozycji kary więzienia w zawieszeniu i kary grzywny.

Przed procesem pięściarz mówił dziennikarzom, że na sali będzie musiał stoczyć jeszcze jedną walkę, a po ogłoszeniu orzeczenia w sądzie okręgowym jesienią 2011 roku powtarzał, że jest niewinny.

Według prokuratury Kostecki w latach 2003-2007 czerpał korzyści z pracy prostytutek w dwóch rzeszowskich agencjach towarzyskich i jednej w pobliskim Lutoryżu. Jego siostra miała nadzorować pracę kobiet w rzeszowskich agencjach, czasem zastępowała ją matka boksera. Wśród oskarżonych są także barmani i ochroniarze z agencji.

Według prokuratury w agencjach nie stosowano przemocy; kobiety pracowały w nich dobrowolnie, ale otrzymywały niewielką część kwot płaconych przez klientów.

Kostecki został zatrzymany wraz z kilkoma innymi osobami w lutym 2007 r. w Warszawie przez kieleckie CBŚ. Pierwsze zarzuty postawiła mu kielecka prokuratura, a kielecki sąd aresztował go na trzy miesiące. Później śledztwo w jego sprawie i trzech innych osób przejęła rzeszowska prokuratura, która uzupełniła zarzuty wobec boksera.

Kostecki opuścił areszt za poręczeniem majątkowym w wysokości 60 tys. zł. Poręczenie osobiste złożył za niego także prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc.