Polska załoga była rewelacją peruwiańskiego rajdu. Po czwartym etapie zajmowała ósme miejsce, ale kolejny okazał się dla niej pechowy.

Polacy pokonali ostatni punkt kontroli czasu przed neutralizacją końcówki etapu, którą organizatorzy zarządzili z powodu złej widoczności. Uzyskali 18. rezultat, a w klasyfikacji generalnej byli na 12. pozycji. Tuż przed metą w Arequipie w gęstej mgle pomylili jednak trasę i wpadli w rozpadlinę. Całą sobotę, która była dniem przerwy, próbowali wydobyć auto, jednak bezskutecznie. W tej sytuacji nie mogli przystąpić do niedzielnej próby.

W rywalizacji pozostali natomiast ich ojcowie Maciej Domżała i Rafał Marton, którzy mimo poważnych problemów technicznych pozostali w rywalizacji lekkich pojazdów UTV.

W tegorocznym Dakarze świetnie radzi sobie czwarty na półmetku w najbardziej prestiżowej klasyfikacji samochodów Jakub Przygoński, którego pilotem w Mini jest Belg Tom Colsoul.

Niedzielny, szósty etap prowadzi z Arequipy do San Juan de Marcona. Motocykle i quady mają do pokonania 839 km (OS 317 km), a samochody, pojazdy UTV i ciężarówki 810 km (OS 291 km). Zakończenie Rajdu Dakar - w czwartek.