Polscy koszykarze po raz trzeci w tym roku byli gorsi od zespołu czeskiego (dwie poprzednie porażki w sparingach w Pradze i w Hamburgu) i przegrali po emocjonującym i wyrównanym spotkaniu, w którym przewagę mieli tylko w pierwszej kwarcie. W pozostałych częściach dominowali koszykarze znad Wełtawy, po których nie było widać zmęczenia, choć mieli o jeden dzień mniej czasu na regenerację sił od biało-czerwonych. Jeszcze w środę wieczorem walczyli bowiem w ćwierćfinale z Australią.

Kluczem do zwycięstwa Czechów była wygrana walka pod tablicami (41:27) oraz skuteczność rzutów za trzy punkty. Polakom nie udało się zatrzymać ich lidera Tomasa Satoranskiego z Chicago Bulls.

Po niespełna pięciu minutach Polska prowadziła 15:6 po rzutach zza linii 6,75 m kapitana Adama Waczyńskiego, wejściach pod kosz A.J. Slaughtera i kolejnej punktach z dystansu w wykonaniu Aarona Cela. Czas wzięty przez szkoleniowca Czech Ronena Ginzburga natchnął jego podopiecznych do dokładniejszej gry - zdobyli dziesięć punktów z rzędu i w 6. minucie prowadzili 16:15.

Od tego momentu trwała wyrównana walka, a obydwie drużyny grały +zrywami+. Polacy prowadzili w połowie drugiej kwarty 32:26, ale końcówka tej części należała do rywali. Biało-czerwoni nie mogli zatrzymać +mózgu+ drużyny rywali - Tomasa Satoranskiego, byłego kolegi Marcina Gortata z Washington Wizards. Nie tylko kierował poczynaniami kolegów, jak przystało na wicelidera w klasyfikacji asyst (średnio 8,9 w meczu), ale w kluczowych momentach zdobywał punkty.

Za trzy trafiali też niezmordowany Jaromir Bohacik (5 z 8 rzutów za trzy) oraz Vojtech Hruban i w 18. minucie Czesi prowadzili 43:33.

Po przerwie Polacy rozpoczęli odrabiane strat, także rzutami zza linii 6,75 m i w 24. minucie po takiej akcji Mateusza Ponitki było tylko 52:51 dla rywali. Podopieczni trenera Mike'a Taylora nie potrafili jednak utrzymać wysokiego tempa gry i po mozolnym odrabianiu strat następował moment dekoncentracji, co od razy wykorzystywali rywale.

Po 30 minutach było 64:63 dla Czechów, którzy mieli też przewagę na początku ostatniej części. W ataku A.J. Slaughter rozgrywał jedno z najlepszych spotkań na mistrzostwach - trafiał albo znakomicie podawał do kolegów i to dzięki jego akcjom, po rzutach wolnych naturalizowanego Amerykanina, Polska odrobiła straty i uzyskała w 34. minucie prowadzenie 70:69.

Kolejne fragment spotkania to wymiana +ciosów+, punkt za punkt. Po rzucie Cela Polska wygrywała 77:73. Słabsza obrona spowodowała, że rywal odzyskał kontrolę. Hruban trafił za trzy punkty i na 2 minuty 40 sekund przed końcem Czesi prowadzili 84:79. W końcówce biało-czerwoni popełnili zbyt wiele błędów - m.in. Waczyński wyszedł na aut przy rzucie za dystansu, by myśleć o pokonaniu rywali.

Najskuteczniejszym graczem reprezentacji Polski był Waczyński (22 pkt), który nie miał jednak wystarczającego wsparcia (oprócz Slaughtera) od kolegów, a szczególnie rezerwowych. Slaughter uzyskał double-double - 12 pkt i 10 asyst, ale podwójne zdobycze w statystykach mieli także Czesi - Satoranski zakończył mecz z 22 pkt i 12 asystami, a Hruban - miał 24 pkt i 12 zbiórek. Czesi górowali też nad Polakami w rzutach za trzy punkty - trafili 13 razy (a Polacy 9), mieli też aż 27 asyst przy 18 takich podaniach biało-czerwonych.

Tym samym drużyna znad Wełtawy, która w mundialu występuje po raz pierwszy od rozpadu Czechosłowacji, poprawiła bilans spotkań z Polską o punkty. Wygrała już 8 z 11 meczów. Polakom nie udało się zrewanżować za ostatnią porażkę - w Eurobaskecie 2013 w Słowenii, gdy przegrali 68:69 po trzypunktowym rzucie z rogu Lubosa Bartona w ostatnich sekundach spotkania. Akcję rozrysował trener Pavel Budinsky, jego asystentem był wtedy… Mike Taylor, dziś selekcjoner biało-czerwonych.

Polska - Czechy 84:94 (23:23, 12:20, 28:21, 21:30)
Polska: Adam Waczyński 22, A.J. Slaughter 12, Damian Kulig 12, Mateusz Ponitka 11, Aaron Cel 9, Adam Hrycaniuk 9, Karol Gruszecki 4, Łukasz Koszarek 3, Michał Sokołowski 2, Aleksander Balcerowski 0
Czechy: Vojtech Hruban 24, Tomas Satoransky 22, Jaromir Bohacik 21, Ondrej Balvin 9, Martin Peterka 9, Pavel Pumprla 5, Jakub Sirina 3, Patrik Auda 1, Martin Kriz 0, Blake Schilb 0, Lukas Palyza 0, Tomas Vyoral 0