"Celtowie" przegrali tylko na inaugurację (93:107 z Philadelphią 76ers), a później wkroczyli na zwycięską ścieżką i podążają nią dość pewnie.

Nie inaczej było w sobotę w San Antonio, gdzie już po pierwszej kwarcie prowadzili różnicą dziewięciu punktów, a przed przerwą powiększyli przewagę do 18. W pierwszej kwarcie uzyskali 39 pkt, a po dwóch mieli już 72. W obu przypadkach to najlepsze osiągnięcia w tym sezonie. W drugiej połowie kontrolowali wydarzenia na parkiecie i nie pozwolili gospodarzom na wiele.

Jaymal Brown zdobył 30 punktów dla ekipy z Bostonu, a 26 dodał Kemba Walker. Liderem Spurs był DeMar DeRozan - 22 pkt. Zawiódł ich najlepszy strzelec LaMarcus Aldridge, który zakończył spotkanie z dorobkiem trzech "oczek".

Celtics z bilansem 7-1 prowadzą w Konferencji Wschodniej, ale humory w drużynie i wśród kibiców psuje sytuacja z końcówki pierwszej połowy, kiedy w zderzeniu z Aldridge'em urazu ręki nabawił się Hayward. Pierwsza diagnoza mówiła, że 29-letni rozgrywający doznał złamania lewej ręki. Potwierdziło to wykonane w szpitalu prześwietlenie. Nie wiadomo, czy gracz nie będzie musiał przejść operacji, a wstępne prognozy mówią o miesiącu przerwy.

Na szczęście nie wyglądało to tak źle, jak dwa lata temu. Jestem pewny, że on wróci i jeszcze w tym sezonie bardzo nam pomoże - przyznał trener bostończyków Brad Stevens, który nawiązał do sytuacji z 2017 roku, kiedy już w pierwszym meczu rozgrywek Hayward doznał koszmarnie wyglądającej kontuzji kostki i stracił cały sezon.

Z każdym występem rozkręcają się też koszykarze Houston Rockets. W sobotę wygrali w Chicago z tamtejszymi "Bykami" 117:94 i było to ich trzecie kolejne zwycięstwo. Z bilansem 6-4 plasują się na trzeciej pozycji na Zachodzie.

James Harden uzyskał 42 pkt dla gości, miał też 10 zbiórek i dziewięć asyst. Słynny brodacz trafił m.in. dziewięciokrotnie "za trzy". Wszystkie trzy takie próby spudłował natomiast Russell Westbrook, ale i tak uzbierał 26 punktów. Środkowy Clint Capela do 16 punktów dodał 20 zbiórek.

Wśród gospodarzy nikt się specjalnie nie wyróżnił, czterech koszykarzy zdobyło po 13 pkt. Zawodnicy Bulls z 32 rzutów za trzy punkty trafili tylko cztery.

Taki sam dorobek jak "Rakiety" ma zespół Dallas Mavericks. Luka Doncic i jego koledzy urządzili sobie strzelecki festiwal w Memphis, rzucając miejscowym Grizzlies 138 punktów. Stracili 122.

Słoweniec miał największy udział w tym sukcesie - uzyskał 24 pkt, odnotował 14 zbiórek i osiem asyst. Piątego w tym sezonie tzw. triple-double nie zaliczył tylko dlatego, że w ostatniej kwarcie nie był już zespołowi potrzebny.

"Dobra robota od początku do samego końca. Także rezerwowi zaprezentowali się świetnie" - komplementował swoich graczy trener "Mavs" Rick Carlisle. Zawodnicy spoza pierwszej piątki zdobyli 67 pkt.

Jaren Jackson z 23 pkt był najskuteczniejszy wśród pokonanych (2-7), od których gorszy bilans ma Zachodzie mają tylko Golden State Warriors (108:114 z Oklahoma City Thunder).