Zły stan murawy w Warszawie nie jest dla nas niczym nowym. Tak jest od lat, od słynnego meczu na wodzie z Anglikami. Jesteśmy wściekli, ale bezradni. Bo jeśli Stadion Narodowy jest centrum biznesowo-rozrywkowo-handlowo-sportowym, jeśli organizuje się na nim koncerty, lodowisko, targi, a murawę układa kilka dni przed meczem, to trudno się dziwić, że w piłkę na niej grać trudno. Ale ja rozumiem szefa spółki zarządzającej stadionem, on musi wycisnąć z Narodowego maksymalne zyski. Tu trzeba decyzji polityków, by określili, do czego ten stadion jest przede wszystkim powołany. Jeśli do zarabiania pieniędzy, to oczywiście dobro drużyny narodowej schodzi na plan dalszy - podkreślił na łamach "Gazety Wyborczej" Boniek.

Reklama

Pytany na kogo z czwórki: Włochy, Anglia, Hiszpania, Niemcy, rozstawionych w pierwszym koszyku, Polacy chcieliby trafić podczas losowania grup Euro 2020 prezes PZPN odpowiada, że jest mu to absolutnie obojętne, bo wszyscy są silni i wszyscy wielcy. A przecież znakomite drużyny są i w trzecim koszyku: obrońcy tytułu z Portugalii, Turcja, Dania, Czechy, Szwecja, Austria. Ale na mistrzostwa Europy nie jedzie się grać ze słabymi. 30 listopada los wskaże nam rywali - powiedział Boniek.