W spotkaniu w Łodzi, którym oba zespoły kończyły pierwszą rundę ligowych rozgrywek, obie ekipy miały wiele do zyskania. Śląsk podbudowany ostatnimi zwycięstwami nad Arką Gdynia (2:1) i Wisłą Płock (3:1), w przypadku kolejnej wygranej – przynajmniej do zakończenia drugiego piątkowego meczu – mógł zostać liderem tabeli. Z kolei znajdujący się na drugim biegunie piłkarze beniaminka przed własną publicznością zamierzali podreperować dość skromny dorobek punktowy (11) i zyskać przewagę nad trzema zespołami ze strefy spadkowej.

Od początku meczu lepsze wrażenie sprawiali przyjezdni. Już w 3. minucie zrobiło się groźnie w polu karnym ŁKS, ale żaden z piłkarzy Śląska nie przeciął zagrania ze skrzydła Łukasza Brozia. Później niecelnie zza pola karnego uderzał Krzysztof Mączyński.

W końcu powodzenie podopiecznym Vitezslava Lavicki przyniosła akcja z 13. minuty, którą "napędził" Przemysław Płacheta. Młodzieżowiec drużyny gości dośrodkował na pole karne, a własnego bramkarza pokonał pełniący obowiązki kapitana ŁKS 20-letni Jan Sobociński.

Pięć minut po stracie gola pierwszą składną akcję przeprowadzili podopieczni Kazimierza Moskala. Strzał Daniego Ramireza był jednak zbyt lekki i nie sprawił problemów Matusowi Putnocky’emu. W kolejnej sytuacji Hiszpana niewiele brakowało, by golkipera Śląska pokonał jego klubowy kolega Wojciech Golla.

Na przerwę dobrze spisujący się wrocławianie powinni schodzi z dwubramkowym prowadzeniem. W 37. minucie po prostym błędzie Bartłomieja Kalinkowskiego w świetnej sytuacji znalazł się Erik Exposito. Hiszpański napastnik Śląska nie trafił jednak w bramkę z kilku metrów.

Drugą połowę odważniej zaczęli łodzianie, ale mimo osiągniętej przewagi jedynym realnym zagrożeniem dla bramkarza gości było uderzenie z dalszej odległości Ramireza.

Później mecz znów się wyrównał i był często przerywany przez arbitra. Bliżej zdobycia gola znów byli goście. Najlepszą okazję miał Mateusz Cholewiak, który w 70. minucie znalazł się sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Piłkarz Śląska zbyt długo jednak zwlekał z oddaniem strzału, który zablokowali obrońcy ŁKS.

W końcówce piłkarze z Łodzi spróbowali jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale uderzenie głową Hiszpana Pirulo minęło słupek bramki Śląska, a strzał - również głową – debiutującego w ekstraklasie Ukraińca Jewhena Radionowa obronił Putnocky.

ŁKS Łódź - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 Jan Sobociński (13-samobójcza).

Żółte kartki - ŁKS Łódź: Jan Sobociński, Arkadiusz Malarz, Michał Trąbka. Śląsk Wrocław: Jakub Łabojko, Matus Putnocky, Krzysztof Mączyński.

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów 5 160.

ŁKS Łódź: Arkadiusz Malarz - Jan Grzesik, Kamil Juraszek, Jan Sobociński, Adrian Klimczak - Dani Ramirez, Dragoljub Srnic, Bartłomiej Kalinkowski (46. Łukasz Piątek), Michał Trąbka, Piotr Pyrdoł (67. Pirulo) - Rafał Kujawa (72. Jewhen Radionow).

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Łukasz Broź, Israel Puerto, Wojciech Golla, Dino Stiglec - Robert Pich, Michał Chrapek (90. Damian Gąska), Jakub Łabojko, Krzysztof Mączyński, Przemysław Płacheta (82. Piotr Samiec-Talar) - Erik Exposito (60. Mateusz Cholewiak).