Zieliński, Bereszyński i Linetty przed kilkoma dniami rozstali się po zgrupowaniu reprezentacji Polski. Miał na nim pojawić się także Milik, ale z powodu kontuzji ostatecznie nie przyjechał. W czwartek wziął udział w treningu Napoli - ćwiczył z drużyną, ale w niepełnym wymiarze, oraz indywidualnie. Szanse, że w sobotę (godz. 18) pojawi się na boisku są - według włoskich mediów - znikome.

Mecz ten będzie dla Napoli ostatnim sprawdzianem przed wtorkowym spotkaniem na inaugurację Ligi Mistrzów z Liverpoolem, triumfatorem poprzedniej edycji.

W 2. kolejce wicemistrzowie Włoch po emocjonującym meczu przegrali z broniącym tytułu Juventusem Turyn 3:4, choć w 81. minucie odrobili trzybramkową stratę. Decydującego o zwycięstwie "Starej Damy" gola stracili w doliczonym czasie.

"Przykro mi, że tak to się ułożyło w Turynie. W pierwszej połowie pozwoliliśmy się stłamsić, w drugiej sprawiliśmy Juventusowi trudności. Szkoda, bo to byłby bardzo ważny punkt. Ale pokazaliśmy charakter" - wspominał bramkarz Alex Meret, cytowany na oficjalnej stronie internetowej klubu.

W pierwszej kolejce Napoli pokonało z kolei Fiorentinę 4:3, również na wyjeździe.

"Nie ulega wątpliwości, że musimy znacznie lepiej grać w obronie. Trzeba odzyskać równowagę, bo siedem straconych bramek w dwóch meczach to o wiele za dużo. Za to w ataku świetnie wykorzystujemy swoje szanse" - analizował Meret.

Tym razem fakt, że klub z Neapolu grać będzie u siebie niekoniecznie musi być atutem. Problemem jest bowiem remont szatni, który wciąż trwa, choć wszystko miało być gotowe znacznie wcześniej. Trener Carlo Ancellotti wydał nawet w tej sprawie oficjalne oświadczenie.

"Widziałem warunki w szatniach na San Paolo. Brak mi słów. Zgodziłem się na to, żeby w pierwszych dwóch kolejkach grać na wyjeździe, aby dać firmie remontowej więcej czasu na dokończenie prac. W dwa miesiące można zbudować dom, a oni nie byli w stanie odnowić szatni! Gdzie mamy się przebrać przed meczami z Sampdorią i Liverpoolem? Jestem oburzony niekompetencją tych, którzy podjęli się wykonania tego zadania" - zakomunikował poirytowany szkoleniowiec.

Sampdoria rozpoczęła sezon również od straty siedmiu goli, ale w odróżnieniu od Napoli zdobyła tylko jednego. Przegrała oba mecze - z AS Roma 0:3 i Sassuolo 1:4 - i jest ostatnia w tabeli.

Dwaj dotychczasowi rywale klubu z Neapolu - Fiorentina i Juventus - zmierzą się w sobotę o godz. 15. We Florencji dojdzie prawdopodobnie do pojedynku polskich bramkarzy - Bartłomieja Drągowskiego w ekipie gospodarzy i Wojciecha Szczęsnego w drużynie mistrza Włoch.

Od czerwca prezesem "Violi" jest Rocco Commisso, który zastąpił kierującą klubem od kilkunastu lat rodzinę Della Valle. Ta zmiana sprawiła, że kibice podchodzą do sezonu z większym optymizmem. Do zespołu dołączyli tego lata m.in. doświadczony francuski skrzydłowy Franck Ribery czy utalentowany nastolatek z Liverpoolu Bobby Duncan. Ponadto udało się utrzymać w drużynie dynamicznego Federico Chiesę.

Jednak Fiorentina jest w gronie pięciu drużyn, które na razie nie mają punktów. Po porażce z Napoli została także pokonana przez Genoę (1:2). Nie będzie łatwo uniknąć trzeciej przegranej z rzędu, mimo że z mistrzem "Viola" zagra u siebie.

Juventus zgodnie z przewidywaniami rozpoczął walkę o dziewiąty tytuł z rzędu od dwóch zwycięstw - nad Napoli i Parmą. "Starej Damie" nie przeszkodził brak na ławce trenerskiej Maurizio Sarriego, który zmagał się z zapaleniem płuc.

Sześć punktów po dwóch kolejkach mają jeszcze tylko Inter Mediolan, który w sobotę o 20.45 podejmie Udinese Łukasza Teodorczyka, oraz lokalny rywal Juventusu - Torino. "Byki" zagrają w poniedziałek o 20.45 z Lecce.

Z kolei mający trzy "oczka" AC Milan, którego piłkarzem jest Krzysztof Piątek, zmierzy się w niedzielę o 20.45 na wyjeździe z Hellas Verona Pawła Dawidowicza i Mariusza Stępińskiego. Drugi z Polaków może zadebiutować w nowym klubie po przejściu z lokalnego rywala - Chievo.