Reklama

W pierwszym meczu tych ekip, w inauguracyjnej kolejce, VERVA wygrała u siebie 3:0. Stołeczni zawodnicy nie ukrywali, że celują w powtórzenie tego wyniku we Francji, by nadal liczyć się w grze o awans do fazy pucharowej. Ich nadzieje szybko jednak zostały brutalnie zweryfikowane.

Ekipa prowadzona przez Andreę Anastasiego udała się do Tours bez jednego ze swoich liderów - Bartosza Kwolka. Reprezentacyjny przyjmujący w niedzielnym meczu ligowym z Indykpolem AZS Olsztyn zderzył się podczas jednej z akcji z drugim sędzią i doznał kontuzji stawu skokowego. Przeprowadzone badania wykazały jednak, że uraz nie jest poważny i powinien za kilka dni wrócić do treningów, ale nie udał się z drużyną do Francji.

W wyjściowym składzie zastąpił go Igor Grobelny, który w pierwszym secie był najjaśniejszym punktem po stronie gości. Początek spotkanie nie zwiastował, że zakończy się ono szybka porażką gości. Prowadzili oni 6:2 i 10:7, ale potem role się odwróciły. Podopieczni Huberta Henno, zaliczanego w przeszłości do ścisłej światowej czołówki libero "Trójkolorowych", doprowadzili do remisu 11:11, a potem zaczęli budować przewagę. Pomogły im w tym cztery asy serwisowe i słaba skuteczność Kevina Tillie, który skończył tylko jeden z pięciu ataków.

Druga odsłona od początku toczyła się po myśli siatkarzy Tours VB (5:2). Gdy ich rywale zmniejszyli stratę do 4:5, to szybko opanowali sytuację i znów odskoczyli na kilka punktów. Dobrze radzili sobie oni w obronie, a gracze Vervy mieli coraz większe kłopoty w ofensywie. Francuska ekipa kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku i pewnie objęła prowadzenie 2:0 w całym meczu.

Anastasi próbował coś zmienić. Od początku trzeciej odsłony na środku w miejsce Piotra Nowakowskiego, który miał zaledwie 29-procentową skuteczność w ataku, pojawił się Jakub Kowalczyk. Goście prowadzili 6:3 i 9:7, a na ich twarzach po udanych akcjach pojawiał się uśmiech. Radość nie trwała jednak długo, bo wyrównana walka skończyła się przy stanie 12:12. Potem znów nie byli w stanie zatrzymać miejscowych. Mecz zakończył zbiciem ze skrzydła Kameruńczyk Nathan Wounembaina.

Najwięcej punktów - 17 - dla Tours VB zdobył Łotysz Hermans Egleskalns. O pięć mniej zanotował ukraiński środkowy Dmytro Terymienko, który w sezonie 2017/18 grał w Cerrad Czarnych Radom. Na pozycji libero wystąpił u gospodarzy Francuz Nicolas Rossard, który w sezonie 2018/19 zaliczył krótki epizod w Stoczni Szczecin. W ich składzie na to spotkanie nie znalazł się zaś Serb Konstantin Cupkovic, w przeszłości gracz PGE Skry Bełchatów i ówczesnego Transferu Bydgoszcz.

W warszawskim zespole jako jedyny dwucyfrową zdobycz (11 pkt) zaliczył Białorusin Artur Udrys.

Debiutująca w LM VERVA co prawda zachowała jak na razie drugie miejsce w tabeli, ale do czołowej ósemki awansują tylko trzy z pięciu ekipy, które uplasują się na tej pozycji na koniec fazy grupowej. Stołeczna ekipa zaś ma najgorszy bilans w tym gronie.

W ostatniej kolejce za tydzień zmierzy się ona na wyjeździe z Sir Sicomą Monini Perugia, której szkoleniowcem jest trener reprezentacji Polski Vital Heynen, a jednym z liderów przyjmujący biało-czerwonych Wilfredo Leon. Włoski zespół za sprawą środowej porażki ekipy z Warszawy, choć sam mecz 5. kolejki rozegra dopiero w czwartek, jest już pewny awansu do ćwierćfinału z pierwszego miejsca w tabeli.

Tours VB - VERVA Warszawa Orlen Paliwa 3:0 (25:21, 25:21, 25:20).

Tours VB: Hermans Egleskalns, Adam Bartos, Timo Tammemaa, Dmytro Terymienko, Nathan Wounembaina, Angel Trinidad de Haro, Nicolas Rossard (libero) oraz Maxime Capet.

VERVA Warszawa Orlen Paliwa: Piotr Nowakowski, Artur Udrys, Antoine Brizard, Igor Grobelny, Kevin Tillie, Andrzej Wrona, Damian Wojtaszek (libero) oraz Dominik Jaglarski, Patryk Niemiec, Jakub Kowalczyk, Jan Kopyść, Jan Król.