Kyrgios od kilku już lat znany jest z kontrowersyjnych zachowań i wypowiedzi na korcie. W środę przegrał w Cincinnati z rozstawionym z numerem ósmym Rosjaninem Karenem Chaczanowem 7:6 (7-3), 6:7 (4-7), 2:6. W trakcie tego spotkania i po nim dopuścił się szeregu niesportowych zachowań: obrażał sędziego Fergusa Murphy'ego, splunął w stronę jego krzesła i nie podał mu ręki, zniszczył dwie rakiety w tunelu, do którego pobiegł mimo sprzeciwu irlandzkiego arbitra, a na koniec rzucił butami w kierunku trybun.

"Po porażce w drugiej rundzie Western and Southern Open w Cincinnati w środowy wieczór Nick Kyrgios został ukarany grzywną w wysokości 113 tysięcy dolarów. Ponadto ATP zbada, co dokładnie wydarzyło się podczas tego meczu i bezpośrednio po nim, aby zdecydować, czy są podstawy do podjęcia kolejnych kroków, związanych z naruszeniem zasad w sekcji poważnych wykroczeń (Player Major Offense) regulaminu. Konsekwencją może być kolejna grzywna lub zawieszenie" - napisano w komunikacie.

Zajmujący 27. miejsce w rankingu ATP Kyrgios niespełna dwa tygodnie temu wygrał swój szósty turniej cyklu w karierze, triumfując w Waszyngtonie. Podczas tamtej imprezy również zaliczył starcie z Murphym. Irlandzki arbiter był także obiektem wybuchu niepokornego tenisisty podczas czerwcowych zawodów na kortach londyńskiego Queen's Clubu.

Z kolei w ubiegłym tygodniu w Montrealu Australijczyk wdał się w dyskusję z innym sędzią, mając pretensje, że ręczniki... nie są wystarczająco białe. W maju w Rzymie także przeklinał, a dodatkowo złość wyładował na krześle stojącym obok pola gry.