Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica chce ścigać się na bardzo niebezpiecznym torze

13 października 2007, 15:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Robert Kubica to twardziel. Cudem doszedł do siebie po makabrycznej kraksie w Kanadzie, a już chce wrócić na tor. Kierowca BMW Sauber nie wyobraża sobie, żeby nie wystartował w niedzielnym Grand Prix w amerykańskim Indianapolis. Tyle że tam to dopiero jest niebezpiecznie.
W Indianapolis bolidy roztrzaskują się na potęgę. W zeszłym roku rozbiło się aż 10 maszyn, a w poprzednich latach odpowiednio siedem i pięć. W 2004 Ralf Schumacher omal nie przypłacił startu życiem, kiedy przy prędkości 300 kilometrów na godzinę wpadł w poślizg i uderzył w bandę. Niemiecki kierowca dochodził do siebie przez ponad trzy miesiące.

Ale Robert Kubica się tym nie załamuje. Polak jest bardzo ambitny i wie, że gorzej byłoby, gdyby nie wystartował w Indianapolis. Nie tylko dlatego, że Sebastian Vettel czyha na jego miejsce. Głównie dlatego, żeby udowodnić sobie, że jest w stanie dobrze jeździć po groźnym wypadku.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj