Bardzo dużo mówi się o bezpieczeństwie podczas Euro 2016. Czy te obawy są uzasadnione?
Mam zaufanie do francuskich władz. Wierzę, że ten turniej przebiegnie w odpowiednich warunkach i będziemy mówili tylko o piłce nożnej, a nie o innych rzeczach, które dzieją się wokół.

Będzie się pan obawiał o swoich bliskich?
Na pewno ktoś z moich bliskich będzie obecny na naszych meczach, ale nie ustaliliśmy jeszcze szczegółów. Oczywiście, pojawia się pewna myśl w głowie po ostatnich wydarzeniach, jakie miały miejsce we Francji. Mam jednak nadzieję, że te tragedie już się nie powtórzą i Euro przebiegnie w odpowiednich warunkach.

Docierają do pana informacje na temat bezpieczeństwa od przyjaciół z Francji?
Podczas dwóch dni przerwy po zgrupowaniu w Arłamowie miałem okazję odwiedzić Paryż. Widać, że ten kraj żyje zbliżającymi się mistrzostwami Europy. Przygotowania dostrzega się na każdym kroku. Oczywiście żaden z moich kolegów nie zagwarantuje mi, że nic się nie stanie. Na wszyscy jednak zdają sobie sprawę z rangi tego turnieju. Bezpieczeństwo piłkarzy, kibiców i innych ludzi jest priorytetem.

Oglądał pan sobotnie mecze towarzyskie naszych grupowych rywali? Niemcy pokonały Węgry 2:0, a Irlandia Północna bezbramkowo zremisowała ze Słowacją...
Widziałem wyniki, ale nie oglądałem tych spotkań. Na pewno będziemy analizowali grę tych zespołów, aby niczym nas nie zaskoczyły. Przygotowujemy się do każdego zespołu indywidualnie, bo każdy detal jest ważny i staramy się go wykorzystać. Jestem pewny, że dobrze przygotujemy się do niedzielnej rywalizacji z Irlandią Północną.

Rozgrywa pan już w głowie te mistrzostwa?
Nie. Podchodzę do tego bardzo spokojnie. Najważniejsze jest najbliższe spotkanie i na nim trzeba się skupiać. Po meczu z Litwą myślimy już tylko o Irlandii Północnej. Wszyscy podchodzimy do tego turnieju z myślą, że najważniejsze jest to, co czeka nas zaraz. Mecz po meczu będziemy się odpowiednio przygotowywać.

Nie był pan powołany do reprezentacji Polski na Euro 2012, ale czy ma pan pewne refleksje porównując obecna sytuację i to, co działo się cztery lata temu?
Wszyscy wiemy, że wówczas zespół nie spełnił oczekiwań. Teraz mamy okazję pokazać się z innej strony. To jest najważniejsze i nie ma sensu patrzeć wstecz. Trzeba się skupić nad tym, co nas czeka.

A zastanawiał się pan na co stać polską reprezentację w tych mistrzostwach?
Myślę, że stać nas na wiele. Oczywiście trzeba będzie to pokazać w tym najważniejszym momencie. Uważam jednak, że nie ma sensu stawiać sobie długoterminowych celów. Najważniejsze, żebyśmy wyszli z grupy. To jest cel numer jeden. Jednak zdajemy sobie sprawę, że taki cel ma każdy inny zespół na Euro. Jeśli to osiągniemy, będziemy sobie wyznaczać kolejne cele.

Kto jest pana faworytem tych mistrzostw?
Jest kilka zespołów, które będą walczyć o te najwyższe cele. Na pewno liczyć się będą gospodarze. Francuzi mają bowiem bardzo silny zespół. W tej stawce będą też Hiszpanie, którzy na każdym turnieju stawiani są w roli faworytów. Silni wydają się również Anglicy.

Pamięta pan komu kibicował na mistrzostwach Europy jako dziecko?
Zawsze kibicowałem Polsce, która grała na Euro w 2008 i 2012 roku.

Ostatnio pojawiły się informacje o zainteresowaniu pańską osobą Barcelony. Czy to nie przeszkadza w koncentracji przed Euro?
Nie zaprzątam sobie tym głowy. Na dzień dzisiejszy liczy się dla mnie tylko Euro. Ten turniej jest teraz dla mnie najważniejszy.