II liga piłkarska trafiła do TVP za darmo, ale pod pewnym warunkiem... Mecze miały być pokazywane w całym kraju poprzez transmisje w ogólnodostępnym TVP 3. I są, ale rzadko w terminie! Modne jest natomiast... przekazywanie relacji płatnej TVP Sport, do której dostęp ma śladowa liczba kibiców.

O tym, że Urbańskiego sport interesuje, jak zeszłoroczny śnieg, najboleśniej przekonały się dwa kluby z Wybrzeża - Lechia Gdańsk i Arka Gdynia. W 31. minucie meczu Lechii z Wartą Poznań (program 3 TVP) transmisja została bezceremonialnie przerwana w pół słowa, aby ustąpić miejsca przekazowi z konwencji wyborczej jednej z partii! To jest na pewno ważniejsze wydarzenie dla Urbańskiego, który z gracją słonia w składzie porcelany pokazywał się podczas niedawnej debaty polityków, jakby to on był gwiazdą programu. Ale szef TVP chyba nie rozumie, że kibice chcą i mają prawo obejrzeć zapowiadany wcześniej mecz i nie obawiać się, że transmisja zostanie zerwana! - pisze "Fakt".

Po pokazaniu kawałka meczu Lechia - Warta nikt nawet nie zająknął się, aby przeprosić kibiców i abonentów telewizji publicznej za tę nieoczekiwaną zmianę. Mało tego. W ostatniej chwili odwołano również, też z powodu konwencji wyborczej, bezpośrednią transmisję z ciekawego meczu na szczycie II ligi, pomiędzy Piastem Gliwice i Arką, który zakończył się pierwszą porażką gdynian w sezonie. W tej sytuacji działacze klubu z Wybrzeża zrobili wszystko, aby przenieść kolejne spotkanie - z Wisłą Płock - z niedzieli na sobotę.

"Nie oszukujmy się. W niedzielę telewizyjnej transmisji znów nie będzie! Poza tym mecz niedzielny przynosi nam straty, bo na spotkanie rozgrywane w sobotę, w prawdziwie piłkarskiej atmosferze, przy sztucznych światłach, przyjdzie dwa tysiące kibiców więcej" - argumentował dyrektor Arki Robert Potargowicz.
I tu dyrektor Potargowicz się myli. Telewizyjne relacje w niedziele są... tyle że w płatnym kanale albo w TVP 3 w środku nocy. W tym czasie każdy szanujący się kibic zna już wynik swojej drużyny, a poza tym zazwyczaj śpi, bo w poniedziałek rano musi udać się do pracy.

Ostatnio skrzywdzonym przez TVP drugoligowym zespołem okazał się Śląsk Wrocław. "Telewizja wymogła na nas rozgrywanie meczu z Polonią Warszawa w
poniedziałek. Wiedzieliśmy, że spotkanie nie będzie pokazane w ogólnodostępnym kanale, ale nie mieliśmy na to żadnego wpływu. Z punktu widzenia klubów jest oczywiste, że lepiej transmitować mecze w programie, który ma każdy, a nie takim, który ogląda garstka osób. Przecież dzięki temu możemy pokazać się większej liczbie kibiców i sponsorów!" - powiedziała Małgorzata Korn, dyrektor ds. organizacyjnych Śląska Wrocław. Mamy nadzieję, że prezes Urbański przestanie wreszcie pogardzać kibicami sportu. I zrozumie, że naprawdę nie wszyscy żyją 3547. częścią serialu "Moda na sukces", czy tym, co się dzieje w "Plebanii"...