Przed koszalińskim sądem stanęło wczoraj trzech piłkarzy oskarżonych o napaść przed rokiem na stróżów prawa w Mielnie. Mogą za to trafić do więzienia nawet na trzy lata. I mimo wiary w to, że są niewinni, drżą o swoją przyszłość. Najbardziej przerażony jest Radosław Majdan, który do sądu przyszedł z mamą, Haliną.
"Niech prokuratura zajmie się policjantami, my jesteśmy ofiarami - mówili sportowcy. Cała trójka oskarżonych, czyli Piotr Świerczewski, Radosław Majdan i Jarosław Chwastek, mówiła we wtorek jednym głosem: "Jesteśmy niewinni, nie biliśmy policjantów".
Zeznaniom piłkarzy przysłuchiwała się Halina Majdan, mama Radosława. Choć była ogromnie zdenerwowana, starała się nie pokazywać tego po sobie. Uśmiechała się czule do syna, gdy ten przedstawiał swoją wersję wydarzeń starcia z policją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|