Mistrzostwa świata w piłce nożnej za nami. Jak każda wielka impreza, i ta ma swojego bohatera, największego przegranego, odkrycie i rozczarowanie. Teraz kibice jeszcze przez długi czas będą dyskutować o błędach sędziów, ważnych golach i pięknych akcjach. Dziennik.pl dokonał swojego wyboru.
Najpiękniejsza akcja mundialu:
Oglądaliśmy ją w meczu Argentyna - Serbia. Latynosi w ciągu 90 sekund wymienili między sobą 24 podania, po których Esteban Cambiasso strzelił gola. Po takich akcjach się nie myśli, tylko bije się bardzo długo brawo, pozostając w niemym zachwycie.
Najważniejszy gol:
Strzelił go Fabio Grosso w meczu Włochy - Niemcy. Bramka nie tylko przedniej urody, ale i wprowadzająca Włochów do finału. Grosso - po tej akcji - z mało znanego w Europie obrońcy stał się piłkarzem klasy światowej.
Bohater:
Został nim Jürgen Klinsmann. Trener reprezentacji Niemiec - jak na bohatera przystało - odebrał medal z rąk kanclerz Angeli Merkel. Przed mistrzostwami świata nawet trenerskie autorytety przestrzegały, że mundial może być kompromitacją metody mieszkającego w USA szkoleniowca. Po zdobyciu trzeciego miejsca wszyscy krytycy ucichli.
Antybohater:
Reprezentant Portugalii Cristiano Ronaldo jest wrogiem publicznym w Anglii. Wszystko przez sytuację z ćwierćfinałowego meczu Portugalii z Anglią. W 62. minucie Wayne Rooney sfaulował Ricardo Carvalho. Ronaldo domagał się od sędziego Horacio Elizondo czerwonej kartki dla swojego klubowego kolegi. Arbiter uległ sugestii. Gdy Rooney już schodził z boiska, Ronaldo puścił oko w kierunku ławki rezerwowych swojej drużyny. Na Portugalczyka zaczęła się w Anglii nagonka.
Najgorszy sędzia:
Angielski arbiter Graham Poll w końcówce meczu Anglii z Chorwacją zupełnie się pogubił. W 90. minucie ukarał obrońcę Chorwatów Josipa Simunicia drugą żółtą kartką. W konsekwencji Poll powinien pokazać mu czerwoną kartkę, ale tego nie zrobił. Suminić został więc na boisku. Trzy minuty później dostał... trzecią żółtą kartkę i dopiero wtedy wyleciał z boiska.
Odkrycie:
Franck Ribery to twardziel, który nie ustępuje. Bez niego Francja nie doszłaby do finału mundialu. W ćwierćfinale z Brazylią kiwał jak chciał Roberto Carlosa. W półfinale z Portugalią biegał niezmordowanie po prawym skrzydle. Bardzo trudno było mu odebrać piłkę, często walczył w defensywie.
Rozczarowanie:
Gwazda Ronaldinho miała świecić najjaśniej ze wszystkich na mundialu. A okazała się "czarną dziurą". Gdy w pierwszym meczu przeciwko Chorwacji potknął się na piłce, wydawało się, że to złudzenie optyczne, bo przecież takie rzeczy nie zdarzają się najlepszemu piłkarzowi świata, wielkiemu Ronaldinho. W kolejnych meczach okazało się, że słabszy występ w pierwszym spotkaniu nie był przypadkiem. Pomocnik Barcelony nie strzelił na mundialu żadnej bramki.
Najlepszy piłkarz:
Miroslav Klose na mundialu zdobył 5 goli i tytuł króla strzelców - to wystarczający dowód na uznanie za najlepszego. Ale urodzony w Polsce reprezentant Niemiec potrafi nie tylko celnie strzelać. "Miro" świetnie też dogrywa.
Największy pechowiec:
Wyjątkowego pecha miał napastnik Newcastle United Michael Owen. Anglik doznał kontuzji w meczu Anglii ze Szwecją, przez którą w tym roku w piłkę już nie zagra. Nieatakowany przez rywala Owen źle przyjął piłkę przy linii bocznej i padł na murawę. Na czworakach opuścił boisko, a chwilę później został zniesiony do szatni na noszach.
Oglądaliśmy ją w meczu Argentyna - Serbia. Latynosi w ciągu 90 sekund wymienili między sobą 24 podania, po których Esteban Cambiasso strzelił gola. Po takich akcjach się nie myśli, tylko bije się bardzo długo brawo, pozostając w niemym zachwycie.
Najważniejszy gol:
Strzelił go Fabio Grosso w meczu Włochy - Niemcy. Bramka nie tylko przedniej urody, ale i wprowadzająca Włochów do finału. Grosso - po tej akcji - z mało znanego w Europie obrońcy stał się piłkarzem klasy światowej.
Bohater:
Został nim Jürgen Klinsmann. Trener reprezentacji Niemiec - jak na bohatera przystało - odebrał medal z rąk kanclerz Angeli Merkel. Przed mistrzostwami świata nawet trenerskie autorytety przestrzegały, że mundial może być kompromitacją metody mieszkającego w USA szkoleniowca. Po zdobyciu trzeciego miejsca wszyscy krytycy ucichli.
Antybohater:
Reprezentant Portugalii Cristiano Ronaldo jest wrogiem publicznym w Anglii. Wszystko przez sytuację z ćwierćfinałowego meczu Portugalii z Anglią. W 62. minucie Wayne Rooney sfaulował Ricardo Carvalho. Ronaldo domagał się od sędziego Horacio Elizondo czerwonej kartki dla swojego klubowego kolegi. Arbiter uległ sugestii. Gdy Rooney już schodził z boiska, Ronaldo puścił oko w kierunku ławki rezerwowych swojej drużyny. Na Portugalczyka zaczęła się w Anglii nagonka.
Najgorszy sędzia:
Angielski arbiter Graham Poll w końcówce meczu Anglii z Chorwacją zupełnie się pogubił. W 90. minucie ukarał obrońcę Chorwatów Josipa Simunicia drugą żółtą kartką. W konsekwencji Poll powinien pokazać mu czerwoną kartkę, ale tego nie zrobił. Suminić został więc na boisku. Trzy minuty później dostał... trzecią żółtą kartkę i dopiero wtedy wyleciał z boiska.
Odkrycie:
Franck Ribery to twardziel, który nie ustępuje. Bez niego Francja nie doszłaby do finału mundialu. W ćwierćfinale z Brazylią kiwał jak chciał Roberto Carlosa. W półfinale z Portugalią biegał niezmordowanie po prawym skrzydle. Bardzo trudno było mu odebrać piłkę, często walczył w defensywie.
Rozczarowanie:
Gwazda Ronaldinho miała świecić najjaśniej ze wszystkich na mundialu. A okazała się "czarną dziurą". Gdy w pierwszym meczu przeciwko Chorwacji potknął się na piłce, wydawało się, że to złudzenie optyczne, bo przecież takie rzeczy nie zdarzają się najlepszemu piłkarzowi świata, wielkiemu Ronaldinho. W kolejnych meczach okazało się, że słabszy występ w pierwszym spotkaniu nie był przypadkiem. Pomocnik Barcelony nie strzelił na mundialu żadnej bramki.
Najlepszy piłkarz:
Miroslav Klose na mundialu zdobył 5 goli i tytuł króla strzelców - to wystarczający dowód na uznanie za najlepszego. Ale urodzony w Polsce reprezentant Niemiec potrafi nie tylko celnie strzelać. "Miro" świetnie też dogrywa.
Największy pechowiec:
Wyjątkowego pecha miał napastnik Newcastle United Michael Owen. Anglik doznał kontuzji w meczu Anglii ze Szwecją, przez którą w tym roku w piłkę już nie zagra. Nieatakowany przez rywala Owen źle przyjął piłkę przy linii bocznej i padł na murawę. Na czworakach opuścił boisko, a chwilę później został zniesiony do szatni na noszach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|