"Jeżeli poradzi sobie z psychiką, może zostać jednym z najlepszych napastników ekstraklasy" - mówi o Bartłomieju Grzelaku były trener Widzewa Stefan Majewski. Gdy w ubiegłym roku przychodził z Kujawiaka Włocławek za około 200 tys. złotych, większość kibiców znacząco pukała się w głowę. Od pięciu sezonów występował na polskich boiskach i niczego nie osiągnął. Zbigniew Boniek jednak zaryzykował i opłaciło się.
Grzelak strzelił dla łódzkiego klubu dwadzieścia bramek i został najskuteczniejszym zawodnikiem II ligi. Dziś suma wywoławcza wzrosła
siedmiokrotnie.
Lubi szybkie samochody (kupił niedawno nowy model bmw) oraz makarony. Namiętnie gra w playstation. Fan Barcelony i Ronaldinho.
Głęboko wierzący katolik i domator. Zamiast włóczyć się po knajpach, wolne chwile spędza ze swoją ukochaną dziewczyną Iloną. Nie zapomina też o przyszłości, studiuje pedagogikę.
Choć w przerwie letniej pytały o niego Wisła Kraków, Zagłębie Lubin i Dyskobolia, został w Widzewie. – Jeśli odejdę, to tylko na Zachód – ucina spekulacje.
Lubi szybkie samochody (kupił niedawno nowy model bmw) oraz makarony. Namiętnie gra w playstation. Fan Barcelony i Ronaldinho.
Głęboko wierzący katolik i domator. Zamiast włóczyć się po knajpach, wolne chwile spędza ze swoją ukochaną dziewczyną Iloną. Nie zapomina też o przyszłości, studiuje pedagogikę.
Choć w przerwie letniej pytały o niego Wisła Kraków, Zagłębie Lubin i Dyskobolia, został w Widzewie. – Jeśli odejdę, to tylko na Zachód – ucina spekulacje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|