Rafał Kazimierczak: Dlaczego do tej pory nie ogłosił pan składu zespołu na 2007 rok?
Mario Theissen: Bo od dawna mówię, że zrobię to po ostatnim wyścigu tego sezonu.
Pan już wie, kto będzie etatowym kierowcą w zespole BMW Sauber?
Jestem bardzo blisko podjęcia decyzji, tyle mogę powiedzieć.
A co z Kubicą?
Jest jednym z kierowców na liście.
Chce pan, żeby został w zespole?
Proszę poczekać do końca sezonu. Naprawdę, trochę cierpliwości.
Co Kubica musi zrobić, żeby zostawił go pan na przyszły sezon?
Jeździć tak, jak do tej pory. Nic więcej.
Rozmawiał pan z Michaelem Schumacherem na temat jego przejścia do BMW Sauber?
Rozmawiałem z Michaelem na bardzo wiele tematów. Ale zapewniam, że z nim nie negocjowałem. Nie ma szans, żeby Michael został naszym kierowcą. Dla mnie jest jasne, że Schumacher zakończy karierę w Ferrari. Nie wiem, czy zrobi to już po tym sezonie, ale wiem, że nie zmieni teamu.
Zadowolony jest pan z wyników zespołu w tym sezonie?
Zadowolony to ja jestem z mojej żony. A zespół? Tak, wyniki są satysfakcjonujące. Jesteśmy debiutantami w świecie F1. Po 14 wyścigach mamy więcej punktów, niż team Saubera w całym poprzednim sezonie. Trzecie miejsce Nicka Heidfelda na Hungaroringu przerosło nasze oczekiwania. Ale nie będę ukrywał, że chcę więcej.
BMW Sauber nie ma na razie samochodu, który mógłby rywalizować z najlepszymi.
Nasz program przewiduje, że ten i następny sezon poświęcamy na rozwój. Pod koniec przyszłego roku będziemy bardzo mocni, a w 2008 roku wygramy pierwszy wyścig.
Jest pan na tyle cierpliwy, by czekać tyle czasu i patrzeć, jak inni wygrywają?
Jestem. A może inaczej – muszę być, bo w Formule 1 nic nie zmieni się przez jeden dzień. Ani na lepsze, ani na gorsze.
Kibice teamu BMW Sauber nie są tak cierpliwi.
Wiem, wiem. Kibice zawsze oczekują zwycięstw i wielkich emocji. To drugie możemy zagwarantować już dziś, na pierwsze naprawdę trzeba poczekać.
W styczniu, podczas prezentacji teamu, powiedział pan, że Robert Kubica nie ma żadnych szans na start w wyścigu w tym sezonie. Dzisiaj Polak jest kierowcą wyścigowym. Co się zmieniło od tamtego czasu?
Robert sam sobie zapracował na to, co ma teraz. Zaskoczył nas wszystkich w pierwszej części sezonu. Jako kierowca testowy szybko udowodnił, że mieliśmy rację zatrudniając go w zespole. Ja już po kilku sesjach testowych byłem pewien, że Robert w przyszłości będzie gwiazdą F1.
Dlaczego Jacques Villeneuve został zwolniony?
W pewnym momencie zaczęliśmy myśleć o przyszłości teamu. Przed Hungaroringiem postanowiliśmy dać szansę Robertowi. Zobaczyć, jak sobie poradzi. Zaprezentował się znakomicie. A po wyścigu nasze relacje z Jacquesem popsuły się i musieliśmy zakończyć współpracę. Tyle mogę powiedzieć.
Po odejściu Villeneuve wypowiadał się nieprzychylnie o teamie i o Kubicy.
To przeszłość. A mnie przeszłość nie interesuje.
W świecie F1 nie ma miejsca na przyjaźń między kierowcami, nawet tego samego zespołu. Jak pan, jako szef, dba o dobre relacje między Kubicą a Nickiem Heidfeldem?
Nikogo nie mogę nakłaniać do przyjaźni, ale do dobrej współpracy w teamie już tak. To jest konieczne. Namawiam ich, by sobie pomagali. Nic więcej.
Czego pan oczekuje od Kubicy w Grand Prix Włoch?
Obydwaj kierowcy mają za zadanie awansować do trzeciej części kwalifikacji, czyli na starcie wyścigu znaleźć się wśród 10 najlepszych. A w wyścigu może uda się zdobyć jakieś punkty. Nie jest to niemożliwe.
Mario Theissen: Bo od dawna mówię, że zrobię to po ostatnim wyścigu tego sezonu.
Pan już wie, kto będzie etatowym kierowcą w zespole BMW Sauber?
Jestem bardzo blisko podjęcia decyzji, tyle mogę powiedzieć.
A co z Kubicą?
Jest jednym z kierowców na liście.
Chce pan, żeby został w zespole?
Proszę poczekać do końca sezonu. Naprawdę, trochę cierpliwości.
Co Kubica musi zrobić, żeby zostawił go pan na przyszły sezon?
Jeździć tak, jak do tej pory. Nic więcej.
Rozmawiał pan z Michaelem Schumacherem na temat jego przejścia do BMW Sauber?
Rozmawiałem z Michaelem na bardzo wiele tematów. Ale zapewniam, że z nim nie negocjowałem. Nie ma szans, żeby Michael został naszym kierowcą. Dla mnie jest jasne, że Schumacher zakończy karierę w Ferrari. Nie wiem, czy zrobi to już po tym sezonie, ale wiem, że nie zmieni teamu.
Zadowolony jest pan z wyników zespołu w tym sezonie?
Zadowolony to ja jestem z mojej żony. A zespół? Tak, wyniki są satysfakcjonujące. Jesteśmy debiutantami w świecie F1. Po 14 wyścigach mamy więcej punktów, niż team Saubera w całym poprzednim sezonie. Trzecie miejsce Nicka Heidfelda na Hungaroringu przerosło nasze oczekiwania. Ale nie będę ukrywał, że chcę więcej.
BMW Sauber nie ma na razie samochodu, który mógłby rywalizować z najlepszymi.
Nasz program przewiduje, że ten i następny sezon poświęcamy na rozwój. Pod koniec przyszłego roku będziemy bardzo mocni, a w 2008 roku wygramy pierwszy wyścig.
Jest pan na tyle cierpliwy, by czekać tyle czasu i patrzeć, jak inni wygrywają?
Jestem. A może inaczej – muszę być, bo w Formule 1 nic nie zmieni się przez jeden dzień. Ani na lepsze, ani na gorsze.
Kibice teamu BMW Sauber nie są tak cierpliwi.
Wiem, wiem. Kibice zawsze oczekują zwycięstw i wielkich emocji. To drugie możemy zagwarantować już dziś, na pierwsze naprawdę trzeba poczekać.
W styczniu, podczas prezentacji teamu, powiedział pan, że Robert Kubica nie ma żadnych szans na start w wyścigu w tym sezonie. Dzisiaj Polak jest kierowcą wyścigowym. Co się zmieniło od tamtego czasu?
Robert sam sobie zapracował na to, co ma teraz. Zaskoczył nas wszystkich w pierwszej części sezonu. Jako kierowca testowy szybko udowodnił, że mieliśmy rację zatrudniając go w zespole. Ja już po kilku sesjach testowych byłem pewien, że Robert w przyszłości będzie gwiazdą F1.
Dlaczego Jacques Villeneuve został zwolniony?
W pewnym momencie zaczęliśmy myśleć o przyszłości teamu. Przed Hungaroringiem postanowiliśmy dać szansę Robertowi. Zobaczyć, jak sobie poradzi. Zaprezentował się znakomicie. A po wyścigu nasze relacje z Jacquesem popsuły się i musieliśmy zakończyć współpracę. Tyle mogę powiedzieć.
Po odejściu Villeneuve wypowiadał się nieprzychylnie o teamie i o Kubicy.
To przeszłość. A mnie przeszłość nie interesuje.
W świecie F1 nie ma miejsca na przyjaźń między kierowcami, nawet tego samego zespołu. Jak pan, jako szef, dba o dobre relacje między Kubicą a Nickiem Heidfeldem?
Nikogo nie mogę nakłaniać do przyjaźni, ale do dobrej współpracy w teamie już tak. To jest konieczne. Namawiam ich, by sobie pomagali. Nic więcej.
Czego pan oczekuje od Kubicy w Grand Prix Włoch?
Obydwaj kierowcy mają za zadanie awansować do trzeciej części kwalifikacji, czyli na starcie wyścigu znaleźć się wśród 10 najlepszych. A w wyścigu może uda się zdobyć jakieś punkty. Nie jest to niemożliwe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|