Dziennik Gazeta Prawana logo

Robert Kubica: To dla mnie wielki dzień

12 października 2007, 13:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Trzeci wyścig w F 1 i trzecie miejsce! Tego nikt się nie spodziewał po pierwszym w historii Polaku startującym z najlepszymi kierowcami świata. "Fakt" rozmawiał z Robertem Kubicą zaraz po wyścigu na torze Monza.

"Fakt": Robert, ochłonąłeś już po tym sukcesie?

Robert Kubica: - Nie miałem po czym ochłonąć.

Nie traktujesz tego jako sukcesu?

- Oczywiście, że traktuję. Ale nie wiem, czy inni też tak to odbierają.

Nie dałeś się wyprzedzić bardziej doświadczonym kierowcom.

- Może też jestem dobry. Choć nie wiadomo, bo jeszcze tydzień temu wiele osób w Polsce miało wątpliwości.

Na początku wyścigu były jakieś problemy z oponami?

- Na pierwszej szykanie ostro hamowałem i bolid wpadł w wibracje. Jedna opona zrobiła się kwadratowa, to znaczy zaczęła się dziwnie zachowywać. Ale na szczęście nie musiałem przez to zwalniać.

Nie bałeś się, że znów będą problemy z oponami?

- Nie. W zespole już wiedzą, że jestem innym kierowcą niż Villeneuve czy Heidfeld. Oni zaczynają wyścig spokojnie. Ja atakuję od początku, przez co nierozgrzane opony szybciej się ścierają. A przecież początek wyścigu jest kluczowy.

Tym razem początek był świetny.

- Rzeczywiście. To ułatwiło mi dalszą jazdę. Wiedziałem, że warto wyjść szybko z pierwszej szykany, ale nie warto szybko w nią wjeżdżać. Ten błąd popełnił Heidfeld. Przez trzy, cztery okrążenia były problemy z dogrzaniem opon. Ale szybko minęły.

Czy było to stresujące, że cały czas atakował cię Massa?

- Nie. Musiałem tylko trochę bardziej uważać, by nie popełnić jakiegoś głupiego błędu. Nie jest łatwo wyprzedzać, nie miałem więc czym się stresować. Massa też to wiedział i tylko mnie próbował postraszyć.

A co powiesz o walce z Alonso podczas wyjazdu z boksów?

- Alonso mnie dogonił i razem wyjeżdżaliśmy z pit stopu. Nie chciałem w trzecim starcie w Formule 1 ryzykować zderzenia z kierowcą, który walczy o mistrzostwo świata. To byłoby głupie. Dlatego wjechał na tor przede mną.

Gdy wybuchł mu silnik, byłeś za nim. Poczułeś strach?

- Było tyle dymu, że nic nie widziałem, ale szybko odbiłem w prawo. Musiałem bardzo uważać, ale nie bałem się. Za chwilę Massa zablokował koła i mogłem niezagrożony jechać do mety. Nie szalałem już, bo nie byłoby za dobrze, gdybym popełnił błąd osiem okrążeń przed końcem wyścigu.

Co czułeś, gdy przez kilka okrążeń prowadziłeś?

- Prowadziłem? Naprawdę? Nie zauważyłem.

To był historyczny moment, podobnie jak pierwsze podium w Formule 1.

- W mojej karierze miałem już kilka historycznych momentów, ale ten dzień rzeczywiście jest wyjątkowy. Zwłaszcza, że odchodzi Schumacher.

Pogratulował ci na podium...

- To było miłe. Szkoda, że odchodzi. Nadal jest świetny. Ale mistrzem będzie Alonso.

Czy to znaczy, że w F 1 nastąpi dominacja młodych. Takich jak Alonso i ty?

- Nie wiem. Jestem realistą i zdaję sobie sprawę, że nasz team nie jest tak mocy jak Renault czy Ferrari. Nie spodziewałem sie, że tak szybko będę na podium. Z drugiej strony zdobyć osiem punktów w trzech startach to coś. Tym bardziej, że Villeneuve miał ich sześć w dwunastu wyścigach.

Teraz znacznie wzrośnie zainteresowanie tobą w Polsce.

- Nie ma to dla mnie znaczenia. czy w Polsce Formułę 1 będzie oglądać 300 tysięcy ludzi, czy 10 milionów, to nie ma żadnego wpływu na moje rezultaty.

Masz żal, że wcześniej nikt się tobą nie interesował?

- Nie. Polska to specyficzny kraj. Jak są rezultaty, jest zainteresowanie, i więcej kibiców. Jak nie, to nikt się nie interesuje.

Jakie masz plany przed kolejnym wyścigiem o Grand Prix Chin?

- Teraz czekają mnie testy w Jerez. Będę jeździł chyba przez trzy dni, a potem lecę już do Chin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj