Tomek Adamek już w sobotę skrzyżuje rękawice z Australijczykiem Paulem Briggsem. Polski bokser modli się, by jego przeciwnik nie ucierpiał za bardzo w tym pojedynku - pisze "Fakt"
Adamek to człowiek niezwykle religijny. Codziennie się modli i często chodzi do kościoła. Wierzy, że Bóg daje mu siłę, dzięki której pokona każdego. Nie chce jednak, by jego zwycięstwo było okupione cierpieniem przeciwnika. Dlatego ma nadzieję, że jego ciosy nie wyrządzą Australijczykowi dużej szkody.
Nie chce łamać mu nosa, miażdżyć żeber ani wybijać oczu. Wolałby zwyciężyć na punkty. I o to modli się nasz bokser.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|