To chyba już ostatnia podróż Michała Listkiewicza jako prezesa PZPN z reprezentacją Polski. Na mecz z Kazachstanem "Listek" zabrał walizkę, garnitur, czepeczkę i... ulubione cygara. A siedmiogodzinny lot do Almaty nie dał mu się mocno we znaki. Na lotnisku pojawił się rozluźniony i uśmiechnięty - donosi "Fakt".
Co z tego, że Listkiewicz obiecywał, że na początku grudnia odejdzie z piłkarskiej centrali? Teraz ma na głowie inne problemy. I o obiecanej dymisji nawet się nie zająknie! "Wcale jeszcze nie przegraliśmy eliminacji" - mówił kazachskiej telewizji.
Zanim "Misiu" wsiadł do autokaru wiozącego kadrę wysoko w góry, porozmawiał jeszcze z selekcjonerem Leo Beenhakkerem Po ostatnich wydarzeniach w
PZPN panowie mają sobie wiele do wyjaśnienia. Na pożegnanie działacz pozował do zdjęć - relacjonuje "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|