Pracujący od lipca Beenhakker nie ma w naszym kraju łatwo. Najpierw PZPN nie załatwił niezbędnych formalności w Urzędzie Pracy, potem przyszła kompromitująca porażka z Finlandią i pechowy remis z Serbami. Na dodatek, z bliska musi patrzeć na bałagan w polskiej pice. Ale to nie wszystko! Teraz doszło absurdalne zgrupowanie kadry i ulokowanie jej tuż przed meczem na wysokości 1500 metrów!
Fatalny nastrój selekcjonera obserwują z bliska piłkarze, których powołał na zgrupowanie przed meczami z Kazachstanem i Portugalią. Wielu z nich tylko jemu zawdzięcza, że kiedykolwiek mieli okazję założyć koszulkę z orłem na piersi. I teraz pójdą za Holendrem w ogień! "Jak tylko Beenhakker został trenerem kadry, skontaktował się ze mną. Przekonał mnie, że jestem potrzebny kadrze" - mówi Tomasz Frankowski.
Murem za selekcjonerem stoją młodsi zawodnicy. Ci, którzy za kadencji Pawła Janasa nie mieli żadnych szans żeby zaistnieć. "Poprzedni trener nigdy nie pofatygował się do Rosji, by zobaczyć mnie podczas meczu. Beenhakker od razu wysłał swojego asystenta. Ten mi się przyjrzał, no i jestem w kadrze" - cieszy się debiutant Krzysztof Łągiewka.